Dr Krzysztof Janowski jest kardiologiem z 34-letni stażem. Podobnie jak setki innych medyków oraz zwykłych obywateli wziął udział w pikiecie poparcia dla lekarzy-rezydentów odbywającej się w sobotę przed KPRM.

Prywatnie Jankowski jest ojcem synów-lekarzy. - Apeluję do pana prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Szanuję pana za to, że jest pan idealistą. Ale pora zareagować. Mam nadzieję, że zrobi pan coś z tą posłanką, która nawoływała moich synów lekarzy i synowe lekarki do wyjazdu za granicę. Chciała mi zabrać dzieci! - mówił Jankowski.

Nawiązał w ten sposób do czwartkowej wypowiedzi Józefy Hrynkiewicz, która podczas czwartkowej debaty w Sejmie powiedziała pod adresem protestujących lekarzy rezydentów, że mogą wyjechać z kraju.

Jankowski przyznał, że "ma serce po prawej stronie" i "głosował za obecną opcją polityczną". - Przez 12 lat spędziłem na dyżurach dwa lata. Moja żona, która też jest lekarzem, w tym czasie mniej dyżurowała, w związku z czym razem wyjdą może jakieś trzy lata. Nie chcę wspominać, jak licho zarabiałem wtedy. Jeden z kolegów wyliczył, że na malucha musiałby dyżurować przez 20 lat - dodał.

Młodzi lekarze domagają się wzrostu finansowania ochrony zdrowia do poziomu 6,8 proc. PKB w trzy lata, z drogą dojścia do 9 proc. przez najbliższe dziesięć lat. Chcą też zmniejszenia biurokracji, skrócenia kolejek, zwiększenia liczby pracowników medycznych, poprawy warunków pracy i podwyższenia wynagrodzeń.

W sobotę przed KPRM odbyła się pikieta medyków i pacjentów wspierających ich postulaty. Część protestujących rezydentów była ubrana w białe fartuchy lekarskie, niektórzy mieli czarne koszulki z napisem "Protest głodowy". Pikietujący przynieśli transparenty z hasłami: "Chcemy leczyć w Polsce", "Przepracowany personel naraża życie pacjenta", "Szpital bez lekarzy to tylko budynek", "Dr Google – jedyny, który nie wyjedzie".

Zgodnie z zapowiedziami, podczas pikiety przedstawiciele rezydentów złożyli pismo w KPRM, w którym powtórzyli swoje postulaty. Pismo odebrał zastępca szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Paweł Szrot.

Przewodniczący Porozumienia Rezydentów OZZL Krzysztof Hałabuz powiedział, że obecnie głoduje ok. 40 osób. Liczba medyków decydujących się na tę formę protestu stale się zmienia, część osób rezygnuje, na ich miejsce przychodzą kolejne. W pierwszych dniach głodowało ok. 20 rezydentów. Większość głodujących to młodzi lekarze.

Protest głodowy prowadzony jest w Dziecięcym Szpitalu Klinicznym w Warszawie od 2 października. W środę z protestującymi spotkała się premier Beata Szydło, dzień później w kancelarii premiera z rezydentami rozmawiał minister zdrowia Konstanty Radziwiłł, szefowa KPRM Beata Kempa i szef Stałego Komitetu Rady Ministrów Henryk Kowalczyk. Rozmowy nie przyniosły porozumienia.

W piątek podczas wyjazdowego posiedzenia komisji zdrowia, które odbyło się w szpitalu, gdzie rezydenci prowadzą protest głodowy, posłowie przyjęli apel o zostawienie politycznych sporów i skoncentrowanie się na merytorycznej dyskusji, aby przygotować jak najlepsze rozwiązania. Apel zaproponowała wiceprzewodnicząca komisji Joanna Kopcińska (PiS).