Sylwetkę Mariusa Olecha opisała m.in. niedawno Dorota Kania na łamach tygodnika "Gazeta Polska".

Marius Olech działalność biznesową rozpoczął jeszcze w czasach PRL. Pochodził z ubogiej, robotniczej rodziny. Uczył się w gdańskim technikum samochodowym.

W 1980 roku wracając do Polski z wycieczki do ZSRR, został zatrzymany na granicy przez celników.  W jego bagażu znaleziono złote precjoza. Mimo takiej wpadki, rok później Olech uzyskał wizę turystyczną do RFN. Tam wg. "Gazety Polskiej" zajmował się różnymi pracami, był m.in. boyem hotelowym w hamburskim hotelu czy ogrodnikiem. W 1983 roku miał już niemieckie obywatelstwo, ożenił się ze starszą o siebie o sześć lat Niemką Angelą Herrmann.

Dwa lata później stał się biznesmenem. Powstały kolejne firmy Olecha, m.in. Matronex, Elektronix, Labimex, Olech Import Export, która współpracowała z Centralą Handlu Zagranicznego Inter Prego - czytamy na niezalezna.pl. 

Potem władze PRL wpisały go na listę osób niepożądanych. Powodem było śledztwo dotyczące prowadzone przez wydział ds. zwalczania przestępczości gospodarczej.Z dokumentów SB wynikać miało, że Olech był podejrzany o zorganizowanie ogromnego przemytu złotych monet z PRL do RFN w zamian za sprzęt elektroniczny.

W aktach Olecha zachowały się dokumenty z II Zarządu Sztabu Generalnego LWP (wywiad wojskowy) i Departamentu I MSW PRL (wywiad cywilny) dotyczące jego działalności i świadczące o jego związkach ze służbami. W sprawie cofnięcia zakazu wjazdu Olecha do Polski interweniowała m.in. Ambasada PRL w Bonn. Co ciekawe, do 1989 r. Olech bez problemu wjeżdżał na teren PRL i zakładał nawet przedstawicielstwa swoich firm. Śledztwo dotyczące przemytu zostało umorzone - pisze niezalezna.pl.

Pod koniec lat 80. nazwisko Olecha, po interwencji u gen. Czesława Kiszczaka, zniknęło z akt osób niepożądanych. Od 1989 roku biznesmen mógł znowu swobodnie wjeżdżać do Polski, rok później znalazł się już na liście najbogatszych Polaków wg. "Wprost". Zasłynął m.in. z finansowania konkursów Miss Polonia.

Jego nazwisko dziś znów się pojawia. Tym razem w kontekście afery Amber Gold.

Sylwester Latkowski i Michał Majewski ujawnili, że przedsiębiorczy Marcin P. (szef Amber Gold - dop.red.) odwiedzał człowieka, którego podejrzewano niegdyś o bliską współpracę ze słynnym gangsterem z Pomorza, Nikodemem Skotarczakiem, pseudonim „Nikoś”. Co prawda dziennikarze użyli tylko określenia „Marius O.”, ale niedopowiedzenie wystarczyło do wywołania medialnej zawieruchy. Nazwisko trójmiejskiego biznesmena Mariusa Olecha umieszczone w kontekście afery Amber Gold lotem błyskawicy obiegło internet, wszystkie telewizje, stacje radiowe i gazety - pisał "Forbes".

Olech publicznie zaprzeczył, że kiedykolwiek miał kontakt z Marcinem P., ale z kolei Krzysztof Wicherek, dawny właściciel linii Jet Air, które potem przekształciły się w OLT Expres, zeznał, że proponował Olechowi zainwestowanie w te linie lotnicze.

Olech miał odpowiedzieć, że nie interesuje go ta inwestycja, a w rozmowie z "Forbesem"dodał: Jestem biznesmenem. Prowadzę legalne interesy. Nie chcę być kojarzony z jakimś przekrętem.

W wrześniu tego roku Olech stawił się przed komisją śledczą ds. Amber Gold.

Ubolewam nad osobami, które straciły pieniądze w Amber Gold; chciałbym, aby komisja doszła do prawdy, kto za tym stał, ale mnie to nie interesuje - mówił m.in. Dodał, że jeśli w już cokolwiek inwestuje, "to w nieruchomości".

Biznesmen Marius Olech jest dość aktywny na Facebooku, chętnie publikuje swoje zdjęcia z licznych wycieczek. Podaje, że aktualnie mieszka w Dubaju.