Skąd pomysł, by znieść limit 30-krotności?

To rozwiązanie, które obecnie powoduje, że w ubezpieczeniach emerytalnych brak jest pełnej ekwiwalentności. Ubezpieczenia mają służyć zrekompensowaniu zarobku utraconego w wyniku doznania jakiegoś zdarzenia losowego. Ograniczenia maksymalnej rocznej podstawy wymiaru składek nie stosuje się przecież w ubezpieczeniu chorobowym, wypadkowym i zdrowotnym. W przypadku ubezpieczeń emerytalnego i rentowego osoby, które osiągają przychody powyżej 30-krotności przeciętnego wynagrodzenia rocznie, czyli ponad 10 tys. zł miesięcznie, mają dochód utracony w wyniku zaprzestania pracy, np. po osiągnięciu wieku emerytalnego rekompensowany tylko częściowo.

Ale ekwiwalentność jest. Nie płacą składki, więc nie dostają wyższych świadczeń, nie byłoby jej, gdyby płacili składkę, ale nie dostawali za to świadczeń.

Ale nie zmienia to faktu, że osoba, która traci pracę po osiągnięciu wieku emerytalnego, dostaje w świadczeniu tylko część niegdyś pobieranych pensji.

CAŁY WYWIAD W ELEKTRONICZNEJ WERSJI DGP