- Doświadczamy dzisiaj, na dzień przed Dniem Niepodległości, ewidentnego ataku wymiar sprawiedliwości przez władzę polityczną, na okręg, który jest jednym z największych w Polsce – gdzie toczą się największe procesy, także największe procesy polityczne - powiedział w piątek w Katowicach dziennikarzom sędzia Markiewicz odnosząc się do decyzji resortu sprawiedliwości.

Ministerstwo Sprawiedliwości poinformowało w piątek o powołaniu 11 nowych prezesów sądów apelacji katowickiej, w tym w Sądzie Apelacyjnym w Katowicach. Poza SA, nowi prezesi są w sądach okręgowych w Katowicach i Gliwicach oraz w ośmiu sądach rejonowych. Jak poinformował resort sprawiedliwości, celem zmiany jest poprawa "sytuacji sądów apelacji katowickiej, jak również sytuacji w samym Sądzie Apelacyjnym w Katowicach, który pod względem wskaźnika opanowania wpływu w sprawach karnych zajął siódmą pozycję na 11 sądów apelacyjnych".

- Wymiana kilkunastu, czy kilkudziesięciu osób to przejaw wielkiej czystki. Można powiedzieć - rzezi prezesów w śląskim wymiarze sprawiedliwości, bardzo dobrym wymiarze sprawiedliwości, wbrew temu co pisze Ministerstwo Sprawiedliwości na swojej stronie - powiedział sędzia Markiewicz. Nie zgadza się z zarzutem o niskiej efektywności w sądach, w których doszło do zmian prezesów. Zwrócił uwagę na dużą liczbę spraw trafiających do śląskich sądów i braki kadrowe.

Odniósł się też do słów wiceministra sprawiedliwości Michała Wójcika, że zmiany mają charakter wyłącznie administracyjny oraz że resort nie chce mieć wpływu na orzecznictwo. - - Myślę, że nawet małych dzieci to nie przekonuje - oświadczył Markiewicz. - Często słyszymy informacje, że prezesi nic nie mogą. Jeśli nic nie mogą, to proszę mi wytłumaczyć dlaczego Ministerstwu Sprawiedliwości zależało tak bardzo, żeby mieć wpływ na to, kto jest, a kto nie jest prezesem. Jeśli prezesi nic nie mogą, to po co się ich wymienia nagle, jednego dnia?  - pytał prezes Iustitii.

Na pytanie, jak będzie układała się praca sędziów z nowymi prezesami i czy będą oni mieli do nich zaufanie, Markiewicz odparł: - Trudno powiedzieć, czy będzie zaufanie w stosunku do osób, które w przekonaniu stowarzyszenia Iustitia obejmują stanowiska, łamiąc konstytucję i zasady normalnego funkcjonowania w społeczeństwie, nie tylko w wymiarze sprawiedliwości – zajmuje się miejsce po wyrzuconym koledze czy koleżance. To wymyka się wszelkim standardom.

- Mnie trudno będzie mieć zaufanie do takich osób, które w taki sposób doprowadzają do tego, że wpływ władzy politycznej na sądy będzie dużo większy i które doprowadzają do tego, że nie będziemy mieli do czynienia z niezależnymi sądami  - oświadczył sędzia.

Jak dodał, z powodu ostatnich decyzji polityków wielu sędziów odchodzi z wymiaru sprawiedliwości, innym nie jest przedłużana możliwość wykonywania zawodu. - To doprowadza do tego, że w wydziałach, gdzie było np. osiem osób teraz mamy cztery. Teraz mamy odpowiedź na to, jak wygląda efektywność w sądzie - wskazał.

Pytany o co apeluje do nowych prezesów, Markiewicz odpowiedział, że o przyzwoitość. - Mam nadzieję, że ona została. Spodziewam się wypowiedzi takich, jak zawsze w tym przypadku – że przychodzą po to, żeby robić dobrze. Nieoficjalnie będą tłumaczyli, że gdyby nie oni, to byłby ktoś niewątpliwie gorszy. Te wypowiedzi znam już na pamięć - dodał sędzia.

Jak zauważył, zmiany w śląskim wymiarze sprawiedliwości nie są pierwszymi i zapewne nie ostatnimi, choć nigdy wcześniej nie dochodziło do nich na taką skalę. - To typowe zawłaszczanie i robienie swojego prywatnego folwarku w kolejnym województwie, w kolejnym obszarze w Polsce - uważa.

- Doświadczenie historyczne uczy, że tam, gdzie się wymienia prokuratorów, tam się później wymienia sędziów. To tak jest, że jak prokurator oskarża, to chciałby mieć wpływ na to, co się będzie później działo z tym aktem oskarżenia w sądach - powiedział Markiewicz. Oświadczył, że obawia się kolejnych zmian - nie w imieniu sędziów, ale ludzi, którzy mogą być oskarżani przed sądami.