Kwota przedstawiona Kongresowi do notyfikacji jest określana jako najwyższa możliwa, za jaką dany kraj może dokonać zakupu uzbrojenia od rządu USA. Nie oznacza to, że jest ona ostateczną wartością umowy międzyrządowej – poinformowała w komunikacie ppłk Anna Pęzioł-Wójtowicz, rzeczniczka prasowa Ministerstwa Obrony Narodowej.

Warto zauważyć, że ustalona w lipcu kwota zakupu przez Rumunię porównywalnej liczby wyrzutni, pocisków i radarów wynosiła niecałe 4 mld dol. Tak duża różnica wynika głównie z tego, że Rumunia kupuje sprzęt obecnie produkowany, niejako z półki, a Polska chce, by patrioty były skonfigurowane z systemem dowodzenia IBCS, który... nie jest jeszcze gotowy. Armia amerykańska ma go zacząć używać dopiero za kilka lat.

Kosztowny jest także offset (zakup technologii związanych z produkcją elementów systemu Patriot). Komunikat administracji USA stwierdza, że polski rząd będzie go dopiero negocjował z koncernem Raytheon, ale cena już częściowo uwzględnia offset.

Z bardzo dużą dozą prawdopodobieństwa można przyjąć, że jeśli nie dojdzie do zmiany polskich wymagań (np. rezygnacji z offsetu czy IBCS), ten zakup będzie radykalnie droższy niż deklarowane niedawno przez ministra obrony Antoniego Macierewicza 30 mld zł.

Raytheon i jego partnerzy w przemyśle rozumieją wymogi budżetowe Polski i, prowadząc negocjacje w ramach programu "Wisła", będą ściśle współpracowali z rządami Polski i Stanów Zjednoczonych, aby zagwarantować Polsce możliwość zakupu systemu po obopólnie akceptowalnej cenie – napisali w komunikacie przedstawiciele amerykańskiego koncernu.

Co dalej? Jeśli Kongres USA nie wyrazi sprzeciwu (weto byłoby olbrzymim zaskoczeniem), to wkrótce powinniśmy otrzymać projekt umowy, która potem będzie negocjowana. Jej podpisanie wydaje się możliwe w pierwszym kwartale 2018 r. Realny termin dostawy pierwszych dwóch baterii to lata 2022–2023.