"To jest Polska, a ty powinieneś mówić po polsku. Jesteś czarnuchem" – takimi słowami miała zwrócić się do do pochodzącego z Turcji klienta jedna z pracownic baru "Meat & Fit - Slow Food" mieszczącego się przy ul. Grzybowskiej w Warszawie.

Sprawę opisuje portal gazeta.pl. Pan Azad, który został obrażony przez kobiet, skomentował całe zajście w opinii wystawionej lokalowi. "Odwiedzamy to miejsce od ponad roku. Całkowicie nieakceptowalne zachowanie ze strony firmy nazwanej w j. angielskim, która powinna być otwarta na wszystkich ludzi" – napisał.

Dodał, że jeśli firma nie chce obsługiwać cudzoziemców, powinna nakleić na drzwiach kartkę „jedzenie tylko dla Polaków”. "Tak jak było to w czasach nazistów, gdy Żydzi nie byli wpuszczani do sklepów" - dodał mężczyzna.

Właściciele lokalu bardzo szybko zareagowali i przeprosili klienta. Wydali również specjalne oświadczenie. "Kategorycznie potępiamy takie zachowania. Właściciel restauracji spotkał się z Azadem i jego znajomym. Azad został serdecznie przeproszony. Blisko 40 proc. naszych gości to klienci zagraniczni, a sam właściciel jest w związku małżeńskim z Hinduską kobietą i nie ma mowy ani miejsca w naszych lokalu na zachowania rasistowskie czy ksenofobicznej" – czytamy w oświadczeniu.

Zapewnili również, że wobec pracownicy zostaną wyciągnięte konsekwencje. Przekazali również 300 złotych na rzecz Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych.