Jezdnie były śliskie, białe, pod śniegiem, po nocnych przymrozkach oblodzone. Szczególnie ślisko było na zakrętach. Jazda samochodem zajmowała znacznie więcej czasu niż zazwyczaj. Kierowcy stali w dużych korkach.

Utrudniony dojazd do Białegostoku był np. od strony Warszawy, Łap, z dzielnic takich jak np. Starosielce, Zielone Wzgórza, Słoneczny Stok, Leśna Dolina, od strony Dojlid.

Policja informowała przed południem, że w mieście doszło do 30 kolizji.

Prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski, pytany o sytuację na drogach powiedział dziennikarzom, że miasto ma podpisane umowy z firmami odpowiedzialnymi za drogi i są w nich konkretne warunki działania. Dodał, że pierwsze solarki - 20 - wyjechały w miasto w pół godziny od rozpoczęcia opadów śniegu o godz. 6.30. - Tyle mamy na monitoringu, natomiast pozostałe nieco później - dodał.

Przypomniał, że zgodnie z zapisami czarne nawierzchnie ulic mają być cztery godziny po ustaniu opadów śniegu. - W związku z tym na rozliczenie przejdzie jeszcze czas. Jest za wcześnie w tej chwili. Będziemy oczywiście monitorować, sprawdzać, czy firmy wywiązały się ze swoich zadań - powiedział prezydent.

Przekonywał, że nie było ostrzeżenia meteorologicznego o gołoledzi. - Takiego ostrzeżenia nie było - mówił i dodał, że prognoza dotyczyła jedynie lekkiego opadu śniegu.

- Tu chyba raczej chodzi o marznięcie, że ten opad marznie pod kołami. Jest oczywiście pewien problem, ja nie mówię, że jeździło się dobrze. Jeździło się źle. Tylko, że my musimy rozliczać firmy z realizacji umów - powiedział prezydent.

Wyjaśnień od prezydenta chcą opozycyjni radni PiS. Radny Piotr Jankowski powiedział PAP, że klub PiS chce, by prezydent wyjaśnił tę sytuację na najbliższej sesji Rady Miasta, jak również przedstawił informacje o przygotowaniu służb do akcji zimowej w mieście.

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad w Białymstoku podawała przed południem, że na drogach w regionie nawierzchnie były czarne i mokre, ale miejscami były kłopoty z podjazdami na wzniesieniach i tam tworzyły się korki - mówił PAP rzecznik Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w Białymstoku Rafał Malinowski. Najwięcej pługopiaskarek pracowało na drogach w rejonie Augustowa, Łomży i Zambrowa.

Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego podawało, że nie było groźnych zdarzeń na drogach.