We wtorek senatorowie debatowali nad ustawami reformującymi sądownictwo, przed budynkiem Senatu demonstrowali przeciwnicy wprowadzanych zmian. Policja wylegitymowała 54 osoby, do sądów będzie skierowanych 38 wniosków o ukaranie za tamowanie ruchu. Siedem osób przyjęło mandaty karne, również za tamowanie ruchu. Prowadzone są też dwie sprawy w związku z naruszeniem nietykalności funkcjonariusza publicznego - powiedział kom. Sylwester Marczak.

Jak wyjaśnił, chodzi o dwójkę policjantów; pierwszy to policjant, który doznał urazu nogi i trafił do szpitala, druga osoba to policjantka, która doznała urazu nadgarstka. W obu przypadkach zostało to spowodowane naporem osób na barierki i tym samym na stojących za nimi policjantów. Ponadto policjant został kilkukrotnie kopnięty w nogę - podał Marczak.

Dodał, że w punkcie kulminacyjnym dwóch odbywających się we wtorek zgromadzeń brało w nich udział ok. 800 osób.

Wcześniej policjanci podali, że "około godz. 19:20 organizator rozwiązał zgromadzenie na ul. Górnośląskiej i ul. Maszyńskiego przy Sejmie. Policjanci podejmowali interwencje wobec osób łamiących prawo. Mowa m.in. o tamowaniu ruchu. W powyższej sprawie kierowane będą wnioski o ukaranie do sądu" - napisano na Twitterze.

Policjanci zapewnili, że "nie podejmują interwencji wobec protestujących. Policjanci interweniują wobec osób łamiących prawo. Funkcjonariusze działają w oparciu o obowiązujące prawo, z pełnym jego poszanowaniem" - zapewniono na Twitterze Komendy Stołecznej Policji. Zgromadzenie rozwiązano chwilę po tym, jak część demonstrantów próbowała sforsować barierki ochronne.

Do demonstrantów co jakiś czas wychodzili politycy opozycji, m.in. senator Tomasz Grodzki (PO), a z okna przemówił wicemarszałek Senatu Bogdan Borusewicz (PO). Już po rozwiązaniu protestu do demonstrujących wyszedł poseł Bartosz Arłukowicz (PO), a później senator Bogdan Klich (PO).

- Tu nie ma nic piękniejszego, oczywiście w sferze słów, a nie czynów, widzieć transparenty "wolne sądy, wolne wybory i wolna Polska" w gmachu Senatu przed salą, w której toczy się w tej chwili posiedzenie. Ale większość senacka przestraszyła się tych transparentów i dlatego marszałek Karczewski osobiście nakazał szefowi straży marszałkowskiej wyprowadzenie kobiet - powiedział Klich, nawiązując do wyprowadzenia aktywistek protestujących przeciw nowym ustawom. Kobiety w gmachu Senatu pod salą Izby rozwinęły banery z napisami m.in. "Wolne sądy".

Klich ostrzegł również przed prowokacjami na ul. Górnośląskiej, gdzie protestujący próbowali sforsować barierki ochronne.

- Uważajcie na prowokacje zwłaszcza ze jest dzisiaj noc z 12 na 13 grudnia. Wielu z nas pamięta jak nas w gaciach wyciągano tamtej nocy z domów. I jest rzeczą podwójnie symboliczną, że straż marszałkowska zabiera protestującym - najdzielniejszym z dzielnych kobietom i najwytrwalszym z wytrwałych - transparent z "wolnymi sądami" - mówił.

Arłukowicz zwrócił się do protestujących by "nie ustawali w walce".

Podczas wtorkowej demonstracji manifestanci rozwinęli m.in. transparenty z hasłami: "Wolność to świadomość, że wolność jest zagrożona", "Prezydent, Sejm i Senat łamią prawo - Akcja Demokracja", "Hańba", "Studentki w obronie sądów". Mieli też flagi polskie, Unii Europejskiej, sztandary Komitetu Obrony Demokracji i Akcji Demokracja.

Uczestnicy demonstracji skandowali m.in. hasła: "Wolne sądy obronimy!" i "Konstytucja!" oraz "nie pomogą wam kordony, gdy suweren jest wkurzony!" i "przegłosujecie, to nie wyjdziecie !".