Pieczyński został pobity w środę w centrum Warszawy. Aktor zrelacjonował zdarzenie w Polsat News. Jak mówił, napastnik go kopał i uderzył pięścią w twarz; aktor się bronił.

- Usłyszałem od niego, że w innych krajach, takich jak ja się likwiduje. Zapytałem - "za co mnie tak nienawidzisz"? Bo masz czerwoną kurtkę, bo masz 70 lat, a ubierasz się jak 14-latek - relacjonował. Według Pieczyńskiego - jak podaje portal stacji - atak to konsekwencja nietolerancji panującej w Polsce, która jest "wpisana w religię chrześcijańską".

Rzecznik Komendy Stołecznej Policji asp. Mariusz Mrozek informował PAP, że w środę aktor i drugi uczestnik bójki zgłosili się do jednostki policji i złożyli zawiadomienia dotyczące naruszenia ich nietykalności cielesnej.

Rzecznik warszawskiej prokuratury okręgowej przekazał PAP, że prokurator polecił policji wszczęcie dochodzenia ws. pobicia i gróźb wobec Pieczyńskiego.

Jak poinformował prokurator Łapczyński, aktor zeznał, że przechodzący obok Artur G. spojrzał w jego stronę i powiedział do niego "Ty pedale", po czym poszedł dalej. - Krzysztof Pieczyński poszedł za nim i zapytał o powody zachowania. Wtedy mężczyzna zaczął mu ubliżać, wypowiadać wobec niego słowa "Ty pedale, ty ubeku p….", po czym zaczął go kopać, cały czas wypowiadając obraźliwe słowa - m.in. "Masz 70 lat, a ubierasz się jak czterdziestolatek" - podał Łapczyński.

Dodał, że "Krzysztof Pieczyński odszedł na bezpieczną odległość i zadzwonił na policję; mężczyzna w tym samym czasie również kontaktował się z policją; po tym kiedy Krzysztof Pieczyński wykonał zdjęcie w/w mężczyzny, ten ponownie zaczął mu ubliżać; mężczyźni weszli do budynku sądu przy ul. Marszałkowskiej, gdzie poinformowano ich, by udali się na policję; tak też zrobili".

Łapczyński zauważył też, że z relacji pokrzywdzonego, nie wynika by napastnik rozpoznał Pieczyńskiego jako aktora i osobę zaangażowaną w jakiekolwiek ruch społeczny. Dodał, że głównym motywem działania - według napastnika - była czerwona kurtka, w którą ubrany był Pieczyński.

Jak zaznaczył prokurator, z relacji Artura G. wynika, że podszedł do niego nieznany mu mężczyzna i powiedział do niego: "Co się k…. patrzysz, cały czas za tobą chodzimy, mamy cię na widelcu, zostaniesz zniszczony”.

Łapczyński podkreślił, że opisana sytuacja wzbudziła niepokój w mężczyźnie, ponieważ podobnie ubrane osoby atakowały go w ten sposób od kilku miesięcy. - Wtedy doszło między nimi do szarpaniny, przy czym w/w oświadczył, iż to on został zaatakowany. Następnie udali się do budynku sądu, a potem do Komendy Rejonowej Policji Warszawa I - dodał prokurator.

Prokurator poinformował także, że policja prowadzi czynności wyjaśniające, a biegły oceni charakter obrażeń ciała pokrzywdzonego.