Zdarzenie miało miejsce w styczniu tego roku. Sprawę badała prokuratura w Środzie Wielkopolskiej. Jak poinformowała w poniedziałek PAP rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Poznaniu Magdalena Mazur-Prus, Jędrzej K. usłyszał w sumie dziewięć zarzutów.

Osiem dotyczy braku zgłoszenia pracowników do ubezpieczenia. Dziewiąty mówi o nieudzieleniu pomocy Oksanie K. Zdaniem prokuratury, Jędrzej C. "nie zapewniając jej niezwłocznie pomocy medycznej osób lub instytucji do tego powołanych, a przemieszczając pokrzywdzoną, naraził ją na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu".

Obywatelka Ukrainy mieszkała na terenie zakładu w gminie Kleszczewo (Wielkopolskie). Z ustaleń prokuratury wynika, że gdy na początku stycznia, poza godzinami pracy, nagle źle się poczuła, pracodawca zamiast wezwać pomoc, zawiózł ją w okolice Środy Wielkopolskiej. Tam zatrzymał się w pobliżu przystanku autobusowego i wezwał karetkę pogotowia ratunkowego.

Pokrzywdzona w poważnym stanie została przewieziona do szpitala w Poznaniu. Stwierdzono u niej krwotok do pnia mózgu.

W lutym Jędrzej C. usłyszał zarzut zatrudniania osób bez stosownej procedury i rejestracji.

Nie udzielił pomocy Ukraince

Zarzut nielegalnego zatrudniania pracowników usłyszał w piątek Jędrzej C., właściciel wielkopolskiej firmy, w której pracowała obywatelka Ukrainy. Na początku stycznia kobieta doznała udaru, pracodawca miał przewieźć ją na przystanek i zainscenizować przypadkowe znalezienie chorej.

Niewykluczone, że mężczyźnie przedstawione będą kolejne zarzuty; prowadzone pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Środzie Wielkopolskiej postępowanie dotyczy też bezpośredniego narażenia na utratę życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

Postępowanie prowadzi pod nadzorem prokuratury policja w Kleczewie. - Mężczyzna usłyszał w piątek zarzut zatrudnienia bez stosownej procedury i rejestracji poszkodowanej obywatelki Ukrainy i jej siostry. Złożył krótkie oświadczenie, nie podajemy jego treści - powiedział PAP rzecznik prasowy wielkopolskiej policji Andrzej Borowiak.

Obywatelka Ukrainy mieszkała na terenie zakładu, w którym była nielegalnie zatrudniona. Gdy na początku stycznia tego roku, poza godzinami pracy nagle źle się poczuła, pracodawca nie zdecydował się na wezwanie pomocy.

Z ustaleń prokuratury wynika, że zabrał pokrzywdzoną do swojego samochodu i zawiózł do Środy Wielkopolskiej, gdzie zatrzymał się w pobliżu przystanku autobusowego i stamtąd zatelefonował pod numer alarmowy prosząc o przybycie pogotowia ratunkowego. Pokrzywdzona została przewieziona do szpitala w Poznaniu, gdzie przebywa do dzisiaj w poważnym stanie.

Przed ewentualnym przedstawieniem mężczyźnie kolejnych zarzutów prokuratura czeka na opinie biegłych dotyczące stanu zdrowia poszkodowanej. Mężczyźnie grozi trzyletnie więzienie.