Resort w nowelizacji będzie chciał wprowadzić do obecnej ustawy dwie klauzule generalne. Chodzi o możliwość zablokowania zbiórki publicznej z uwagi na "ważny interes państwa" lub "zasady współżycia społecznego". To efekt niedawnych zapowiedzi szefa MSWiA Joachima Brudzińskiego podczas sejmowej debaty o ruchach neonazistowskich w Polsce, pokazanych w materiale "Superwizjera".

Powiedzmy sobie wprost, gdyby nie sprawa Walusia, pewnie nie byłoby nawet dyskusji o konieczności nowelizacji ustawy o zbiórkach publicznych. Ale chcemy dać jasny sygnał społeczeństwu, że nie ma zgody tego rządu na tego typu zdarzenia - słyszymy od jednego z polityków PiS.

Tym zdarzeniem jest sprawa zarejestrowanej na rządowym portalu (Zbiorki.gov.pl) zrzutki pieniędzy na Janusza Walusia - polskiego emigranta, który odsiaduje w RPA dożywocie za zabójstwo czarnoskórego przywódcy partii komunistycznej Chrisa Haniego. Pieniądze zbiera ultraprawicowe stowarzyszenie Duma i Nowoczesność. Ministerstwo twierdzi, że na gruncie obecnych przepisów nie mogło jej zablokować. Pieniądze mają trafić na zakup lekarstw i jedzenia w więziennej kantynie - słyszymy w MSWiA. Mimo kontrowersji zbiórka dalej trwa i zakończy się 14 stycznia 2019 r.

Wystarczyła jednak sama deklaracja ze strony Joachima Brudzińskiego o szykowanych zmianach w prawie, by wywołać niepokój organizacji pozarządowych. Ich zdaniem tak szeroka podstawa możliwości blokowania zbiórki publicznej "jawnie godzi w prawa i wolności obywateli".

Według nich głównym zagrożeniem jest to, że rząd chce walczyć z organizacjami skrajnymi, stanowiącymi jakiś margines, za pomocą klauzul generalnych. Sformułowania typu "zasady życia społecznego" czy "ważny interes publiczny" to pojęcia, które w polskim porządku prawnym należą do kategorii pojęć niezdefiniowanych. To oznacza, że przy analizie i ocenie nawet tego samego stanu faktycznego właściwe organy administracji publicznej będą wydawać różne decyzje. A to oznaczać będzie chaos interpretacyjny większy niż ten, z jakim mamy do czynienia obecnie - zwraca uwagę dr Edyta Hadrowicz, ekspert legislacyjny Ogólnopolskiej Federacji Organizacji Pozarządowych.

Nasz inny rozmówca z trzeciego sektora wskazuje, że efekty wprowadzania tak ogólnikowych regulacji do ustawy o zbiórkach publicznych mogą być dwojakie. Albo będzie dochodziło do nadużyć ze strony władzy i blokowania zbiórek na cele ideologicznie odległe od obozu władzy, albo będą to martwe przepisy, które w praktyce niewiele zmienią - mówi.

Do resortu wysłana została już petycja, pod którą podpisało się 28 organizacji, m.in. Sieć Obywatelska Watchdog Polska, WWF Polska, Fundacja TVN "Nie jesteś sam", Fundacja Orange, Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Amnesty International czy Fundacja Panoptykon. Zgodnie wskazują, że obecnie funkcjonująca ustawa o zbiórkach publicznych ułatwia obywatelom i NGO-som zbieranie środków na ich inicjatywy, a organom nadzoru daje możliwość łatwego sprawdzenia, czy dana zbiórka została zgłoszona, jakie są jej cele i na co przeznaczono środki.

Zdaniem tych organizacji nowelizacja obecnie funkcjonującej ustawy nie jest konieczna, bo cel, który rząd chce osiągnąć, zapewnia obecny art. 15. Korzystając ze swoich uprawnień [minister spraw wewnętrznych i administracji – red.] może odmówić przyjęcia zgłoszenia zbiórki, jeśli jest ona niezgodna z prawem lub nie mieści się w zakresie zadań publicznych - wskazują organizacje.

Pojawiają się też alternatywne pomysły, np. dotyczące ustawy - Prawo o stowarzyszeniach. Obecnie sąd może rozwiązać stowarzyszenie, jeśli "jego działalność wykazuje rażące lub uporczywe naruszanie prawa albo postanowień statutu i nie ma warunków do przywrócenia działalności zgodnej z prawem lub statutem". W środowiskach NGO pojawił się pogląd, by nie stosować tej zasady wobec podmiotów, które naruszą art. 13 konstytucji. Zakazuje on istnienia partii politycznych i organizacji odwołujących się np. do nazizmu, faszyzmu czy komunizmu, oraz dopuszczających nienawiść rasową. Trzeba więc do ustawy - Prawo o stowarzyszeniach wprowadzić odwołanie do art. 13 konstytucji. To da sądom podstawę do działania - stwierdza nasz rozmówca z sektora NGO.

Ale w PiS słyszymy, że w kontekście zbiórek publicznych to tylko pozorne rozwiązanie problemu. My rozwiążemy jakieś stowarzyszenie, a następnie skrzyknie się kilka osób prywatnych i tak zarejestruje zbiórkę pieniędzy - zwraca uwagę jeden z polityków.

Wiceszef MSWiA Paweł Szefernaker przekonuje, że resort - choć ma niemal gotowy projekt nowelizacji - jest otwarty na dialog. W ciągu dwóch tygodni wyjdę z propozycją spotkania z przedstawicielami organizacji pozarządowych. Chętnie wysłuchamy ich pomysłów. Na pewno naszym zamiarem nie jest ograniczanie działalności podmiotów działających zgodnie z prawem - deklaruje.