Wśród innych gwiazd, które mają mieć mieszkania w reprywatyzowanych kamienicach reporterzy programu „Alarm!” wymieniają modelkę Anję Rubik związaną ze stacją TVN oraz Jarosława Gugałę z Polsatu. O materiale pisze portal wirtualnemedia.pl.

Dziennikarka TVN Monika Olejnik odniosła się do tej sprawy na swoim Facebooku. We wpisie wspomniała o tym, jak realizowany był materiał. - Jest późny wieczór, jadę sama samochodem. Nagle w moim kierunku biegnie jakiś facet i krzyczy pani redaktor, pani redaktor....Tak telewizja TVP próbowała się ze mną skontaktować! - napisała o zaistniałej sytuacji. Wyjaśniła także, że program został przygotowany nierzetelnie.

W telewizji publicznej ukazał się nierzetelny program min. o moim mieszkaniu, który jest słabo zmontowaną manipulacją! Wyjaśniam, że mieszkanie w którym mieszkam zostało kupione NA WOLNYM RYNKU zgodnie z prawem. To mieszkanie BEZ WAD PRAWNYCH kupione za pośrednictwem agencji nieruchomości od ludzi których nie znałam. Zgodnie z ustawą o ochronie danych osobowych nie wyrażam zgody na publikację mojego adresu zamieszkania. Nie po raz pierwszy spotykam na swojej drodze ludzi, którzy fascynują się "POLOWANIEM NA OLEJNIK". Tylko potem przeprosić nie potrafią. Naczelny Super Expressu wie jak się ze mną skontaktować, ale widocznie nie nauczył tego swoich dziennikarzy. Kamienica w której mieszkam została zbudowana przed wojną przez Oficerską Spółdzielnię Mieszkaniowo - Budowlaną dla generałów i pułkowników od Józefa Piłsudskiego. Pozdrawiam, miłego dnia. / ps KAMIENICA NIE BYŁA REPRYWATYZOWANA! - napisała Olejnik w dalszej części wpisu.

Jej mieszkanie, jak i mieszkanie stylistki Moniki Jaruzelskiej, znajduje się w al. Szucha.

Miszczak: W związku z oszczerstwem, kieruję sprawę na drogę sądową

Edward Miszczak zapewnia w oświadczeniu przesłanym portalowi "Wirtualne Media", że mieszkanie kupił na "zasadach rynkowych od firmy, która była kolejnym właścicielem nieruchomości i która przeprowadziła całkowitą rekonstrukcję budynku". Gdy stawał się jego właścicielem, niebyło protestów mieszkańców, a zapisy w księgach wieczystych wydawały się prawidłowe. "W związku z oszczerstwem zawartym w materiale kieruję sprawę na drogę sądową" - zapowiedział.

W reportażu, który przygotowany został przez Bartłomieja Graczaka, poruszono sprawę kamienic przy ul. Mokotowskiej 8 i al. Szucha 16. Zostały przejęte przez krakowski gang, w imieniu której kupiła go fundacja żony szefa tej grupy Piotra B., ps. Łapa. Wiadomo, że korzystali z parasola ochronnego służb specjalnych. Po wyroku za przejmowanie kamienic w Krakowie zniknął i wraz z żoną jest poszukiwany listem gończym. W Warszawie najpierw brutalnie wyrzucili z niej lokatorów, a później stworzyli luksusowe apartamenty. Te za ogromne pieniądze kupili celebryci m.in. znana dziennikarka, supermodelka, dyrektor programowy komercyjnej telewizji czy producent telewizyjny – takie słowa padają w zapowiedzi programu.

Nieruchomości w kamienicy przy Mokotowskiej mają należeć do Rubik i Miszczaka. W materiale podano metraże i wartość mieszkań - ok. 3-3,5 mln złotych. W reportażu pojawia się również informacja, że w kamienicy przy ul. Nabielaka 9, gdzie mieszkała Jolanta Brzeska, która zginęła w niewyjaśnionych do końca okolicznościach, mieszkanie kupił Jarosław Gugała z Polsatu. Dziennikarz stwierdził, że kupując mieszkanie, nie wiedział, w jaki sposób starano się zmusić poprzednich najemców do wyprowadzki. Z procederem miał być związany Marek Mossakowski, znany handlarz roszczeń dotyczących kamienic. - Mnie osobiście nie molestował, ale zetknąłem się z nim na jednym z pierwszych zebrań wspólnoty, na które przyszedłem, i to, w jaki sposób się zachowywał, jak traktował ludzi, zburzyło mnie po prostu i zaoponowałem - powiedział Gugała w rozmowie telefonicznej z autorem materiału.

Z kolei tłumaczył Wirtualnym Mediom, że mieszkanie kupił kilka lat przed reprywatyzacją od jego właściciela. Zapewniał, że powiedział o tym dziennikarzowi "Alarmu". Wydaje mi się, że mu to mówiłem. Ale raczej nie był zainteresowany tymi informacjami, tylko chciał z rozmowy uzyskać taką moją wypowiedź, którą można dopasować do tezy materiału - stwierdził. Dodał też, że walczył z nowym nabywcą kamienicy, Markiem Mossakowskim, gdy ten zaczął terroryzować ludzi mieszkających w mieszkaniach komunalnych. Wspomniał też, że Mossakowski przejął ten budynek, gdy prezydentem Warszawy był Lech Kaczyński, a nie Hanna Gronkiewicz-Waltz. Ale oczywiście w materiale TVP się o tym nie zająknęli, bo mieli inną tezę - zauważył. Zapowiedział też, że skieruje sprawę do sądu zarówno przeciw TVP, jak i wydawcy "Do Rzeczy".

Kaleta: Komisja weryfikacyjna prowadzi postępowanie sprawdzające ws. Mokotowskiej 8

- Analizujemy akta postępowania reprywatyzacyjnego i w pierwszej kolejności skupiamy się na kwestii samej reprywatyzacji - podkreślił przedstawiciel komisji reprywatyzacyjnej Sebastian Kaleta.

Dodał, że w dotychczasowej dyskusji o reprywatyzacji "tematem tabu" było to, co się działo z mieszkaniami, z których wyrzucono lokatorów. - Wiemy, że kamienice były odnawiane i ktoś nowy musiał wprowadzać się do tych lokali. Z materiału TVP wynika, że tam, gdzie brutalnie wyrzucono mieszkańców z Mokotowskiej 8, wprowadziły się osoby wpływowe w świecie mediów w Polsce - powiedział Kaleta.

Podkreślił, że oczywiście nie jest niczym złym nabywanie nieruchomości, ale warto zadać pytanie o odpowiedzialność mediów za alarmowanie o problemie reprywatyzacji. Podkreślił, że komisja na pewno zbada transakcje związane z roszczeniami ws. Mokotowskiej 8 oraz los lokatorów tej kamienicy. Podkreślił, że komisję interesuje sam proces reprywatyzacji, a nie to, kto finalnie nabył mieszkania, ponieważ zawsze jest domniemanie, że odbyło się to w dobrej wierze.

Pytany, co komisja już ustaliła w toku postępowania sprawdzającego ws. Mokotowskiej 8, powiedział, że "są wątpliwości dotyczące transakcji roszczeniami". - Obecnie komisja pozyskuje wszelkie możliwe dokumenty z tej reprywatyzacji. Kiedy uda się dokonać analizy tych akt, będzie możliwa ocena, czy komisja będzie w tej sprawie wszczynała właściwe postępowanie rozpoznawcze - zastrzegł Kaleta.

Na decyzję, czy komisja przeprowadzi rozprawę ws. Mokotowskiej 8, trzeba będzie poczekać do zakończenia analizy akt. Ale - jak zastrzegł Kaleta - sprawa tej kamienicy zasługuje na to, żeby ją dogłębnie wyjaśnić. Odniósł się również do sprawy nieruchomości przy ul. Szucha 16.

- Lokale w tej kamienicy również pojawiały się w postępowaniach prowadzonych przez komisję. Natomiast tak samo, jak w przypadku Mokotowskiej 8, jest przedwcześnie, by mówić o konkretnych lokalach, sposobie ich nabycia i możliwej reprywatyzacji tych lokali - powiedział Kaleta.