Szef MSWiA został przyłapany przez fotoreportera, gdy pod jednym ze szczecińskich supermarketów pakował zakupy do samochodu. Portal Fakt24.pl zwrócił uwagę, że to właśnie politycy PiS poparli projekt zakazujący robienia zakupów tego dnia. Z racji tego, że była to ostatnia niedziela miesiąca, wszystko odbywało się zgodnie z prawem.

Portal napisał również, że Brudziński, który ostatnio w jednym z wpisów na Twitterze zachęcał do tankowania na polskich stacjach, zakupy robił w sklepie należącym do zagranicznej sieci. Reakcja szefa MSWiA na materiał była błyskawiczna.

"Ale afera. Wredny >>pisior<< pojechał własnym samochodem i sam załadował zakupy. A mógł przecież jak jeden >>światowy<< minister w rządzie PO wysłać po pizzę swoją ochronę" – napisał na swoim Twitterze.

Odniósł się w ten sposób do materiału "Fakt" z maja 2014 roku, kiedy to oficerowie BOR dowozili Radosławowi Sikorskiemu pizzę do pałacyku w Chobielinie pod Bydgoszczą, gdzie ówczesny szef MSZ spędzał majówkę.

Brudziński w kolejnym wpisie na Twitterze dodał, że "byłby załganym politykiem, gdyby twierdził, że nie robił zakupów w niedzielę". "Robiłem i pewno jeszcze nie raz będę robił. Ale w przeciwieństwie do moich krytyków nie płaczę jak sklepy w niedziele są zamknięte" – napisał.