Paweł Althamer deklaruje, że jego celem było wyrażenie współczucia dla tych, którzy cierpią. Rzeźba powstała już jakiś czas temu. Na pomysł artysta miał wpaść podczas... rąbania drzewa.

Dlaczego zatem zaprezentował dzieło dopiero teraz? – Paweł pomyślał, że teraz jest dobry moment, żeby ją zaprezentować. Ostatnio więcej uwagi poświęca się tematowi smoleńskiemu – mówi w rozmowie z portalem Wawalove Wirtualna Polska Filip Rutkowski z Fundacji Galeria Foksal.

Rzeźba mierzy aż 4 metry długości i waży 400 kg. – Mamy nadzieję, że za pomocą tej pracy, będzie można złagodzić napięcie społeczne, które powstało wokół tematu Smoleńska – dodaje Rutkowski.

Rzeźba stanęła w poniedziałkowe popołudnie przed Pałacem Prezydenckim. Policja spisała autora, ale wbrew obawom osób mu towarzyszących nie zlikwidowała instalacji. – W tym miejscu znajdują się już inne obiekty upamiętnienia złożone przez obywateli, są to niewielkie krzyże i znicze. Chcemy, żeby każdy obywatel mógł dodać coś od siebie do tej wystawy. To poszerzenie tego, co tam się dzieje od dłuższego czasu – wyjaśnia Rutkowski.

Sam autor twierdzi, że rzeźba "ma skłaniać do dialogu". – To jest moja reakcja na smutek, który udzielił się całemu naszemu narodowi i przerodził się w gniew, agresję, brak zaufania i niechęć – wyznaje.

"Obawiam się, że tak naprawdę rzeźba ma na celu ośmieszenie jutrzejszych uroczystości i celowo wygląda w ten sposób" – napisał na Twitterze Grzegorz Łaguna, dziennikarz Superstacji.

To jeden z najłagodniejszych komentarzy. TVP Info donosi o "prowokacji", na Twitterze prawicowi publicyści i internauci prześcigają się w pisaniu o "hucpie", "szczujni", "przemyśle pogardy", "żydowskiej nędzy" czy "upośledzonych lewakach".

Rzeźbę chwalą natomiast środowiska związane z "Gazetą Wyborczą", "Krytyką Polityczną" i szeroko pojętą opozycją.

"Paweł Althamer jest znakomity. Wielki talent w skrótowym myśleniu i silnych przekazach. Proponuję by ta ilustracja (artystyczna) znalazła swoje miejsce w strefie Sejmu. Ku przestrodze i dla stałego, intelektualnego wyzwania" - napisał na Twitterze były minister kultury Bogdan Zdrojewski.