Obydwaj są byłymi pracownikami holdingu Elektromis. Jak zaznacza Prokuratura Krajowa, grozi im od 8 lat więzienia do nawet dożywocia.
Z informacji z ustaleń śledczych do jakich dotarł RMF FM wynika, że rankiem 1 września 1992 roku oskarżeni, podając się za policjantów, zwabili Ziętarę, który był w drodze do pracy, do przypominającego radiowóz samochodu. Następnie mieli przekazać go ludziom, którzy dokonali zabójstwa i ukryli zwłoki.

Ciało zaginionego przed 26 laty dziennikarza nigdy nie odnaleziono. Mirosław R. i Dariusz L. nie przyznali się do zarzutów i złożyli wyjaśnienia, które są sprzeczne z zebranymi dowodami. Grozi im nawet dożywocie.

24-letni Jarosław Ziętara rankiem 1 września 1992 roku wyszedł z domu do pracy i ślad po nim zaginął. W 1999 roku został uznany za zmarłego. Zdaniem prokuratury, dziennikarz zginął, bo zajmował się w swej pracy aferami gospodarczymi i zagrażał interesom ludzi, którzy mogli dopuszczać się przestępstw.

W związku ze śmiercią Jarosława Ziętary przed sądem stanął były senator Aleksander Gawronik: jest oskarżony o nakłanianie ochroniarzy Elektromisu do porwania, pozbawienia wolności, a następnie zabójstwa dziennikarza. Gawronik nie przyznaje się do zarzutów. Jego proces toczy się od stycznia 2016 roku przed Sądem Okręgowym w Poznaniu.

Trwa również odrębne śledztwo ws. bezpośrednich sprawców zabójstwa.