Pomorski Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska w Gdańsku w piątek na stronie instytucji poinformował, że badania wód Zatoki Gdańskiej przeprowadził w miniony wtorek, po czterech dniach od zakończenia zrzutu ścieków do Motławy. Badania przeprowadzono w pięciu punktach, w których pobrano próby z warstwy powierzchniowej, tj. metr pod powierzchnią oraz warstwy przydennej, tj. metr nad dnem.

"Po przeanalizowaniu otrzymanych wyników nie zauważono po czterech dniach od zaprzestania zrzutu ścieków do Motławy wpływu na wody Zatoki Gdańskiej. Nie obserwuje się znaczącego wzrostu substancji biogennych w wodach Zatoki, a zwiększenie chlorofilu +a+ przy wejściu Martwej Wisły do Zatoki może świadczyć o zwiększeniu fitoplanktonu, ale wartość nie odbiega od analogicznych wartości mierzonych w miesiącu maju" – podaje WIOŚ. Zaznaczono, że "z powodu znacznego zrzutu w ilości powyżej 100 tys. metrów sześc., konieczne będzie powtórzenie prób 29 maja".

Pomorski Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska w Gdańsku podał, że "najwyższą zawartość chlorofilu +a+ odnotowano na punkcie zlokalizowanym przy ujściu Martwej Wisły do Zatoki (15,0 µg/l)". Dla porównania podano, że "w maju 2016 roku, w trakcie monitoringu wód w Zatoce Gdańskiej zanotowano wyższą wartość chlorofilu +a+ wynoszącą 19,0 µg/l". Wytłumaczono, że "jest to spowodowane okresowymi zakwitami glonów". WIOŚ podkreśla, że "na podstawie wyników stężenia chlorofilu +a+ z dnia 22 maja br. nie można mówić o widocznym wpływie zrzutu ścieków do Motławy na zawartość tego wskaźnika, gdyż w maju w Zatoce Gdańskiej występują zakwity fitoplanktonu i wartość chlorofilu +a+ nie uległa znaczącemu wzrostowi w stosunku do poprzednich lat". "Niemniej wartość jest na tyle wysoka, że klasyfikuję wodę, jako V klasa" – czytamy w komunikacie.

Inspektor Ochrony Środowiska poinformował, że na podstawie badań z minionego wtorku "nie można mówić o wpływie zrzutu ścieków do Motławy na wody Zatoki Gdańskiej" w zakresie zawartości tlenu rozpuszczonego w wodzie (wody są bardzo dobrze natlenione), stężenia azotu azotanowego i azotu azotynowego w wodzie, fosforu ogólnego, fosforu fosforanowego. W porównaniu z 2016 rokiem odnotowano wyższe wartości ogólnego węgla organicznego. "Nie są to na tyle wyższe wartości, by mówić o wpływie zrzutu na Zatokę Gdańską" – podaje WIOŚ.

W czwartek Pomorski Sanepid poinformował, że jakość wody z Zatoki Gdańskiej odpowiada wymaganiom sanitarnym rekomendowanym dla wody w kąpieliskach. Także spółka Saur Neptun Gdańsk (SNG) odpowiadająca za gdańską sieć wodociągowo-kanalizacyjną poinformowała w czwartek, że "jakość wody w kąpieliskach jest dobra i stale się poprawia". "Jakość wody w badanym zakresie, tj. obecność bakterii Escherichia coli oraz bakterii z grupy Enterokoków, odpowiada wymaganiom sanitarnym rekomendowanym dla wody w kąpieliskach" – poinformował Sanepid w komunikacie na swojej stronie. W czwartek pobrano kolejne próbki wody do badań. Zapowiedziano, że "jakość wody z rejonu Zatoki Gdańskiej, w miejscach, w których planowane jest utworzenie kąpielisk będzie nadal monitorowana w kolejnych dniach".

W ubiegłym tygodniu we wtorek przed południem przestały działać urządzenia w Przepompowni Ścieków Ołowianka odbierającej 60 procent ścieków z terenu Gdańska i odprowadzającej je do Oczyszczalni Wschód. Awaria spowodowana została zalaniem komory pomp i znajdujących się tam czterech silników: dwóch głównych i dwóch zapasowych. Aby uniknąć zalania miasta przez cofające się z kanalizacji ścieki, spółka zdecydowała o zrzucie nieczystości do Motławy. Do rzeki trafiało około 2,6 tysiąca metrów sześciennych ścieków na godzinę. Część nieczystości odprowadzano też bezpośrednio do Zatoki Gdańskiej – na wysokości Zaspy. Zrzut awaryjny do Motławy zakończył się w piątek rano w poprzednim tygodniu.

W przyszłym tygodniu rozstrzygnie się, w jakiej wysokości władze Gdańska nałożą karę finansową na spółkę SNG. Jak poinformowała PAP Alicja Bittner z biura prasowego Urzędu Miejskiego w Gdańsku w piątek dotarło do magistratu stanowisko SNG na wystąpienie władz miasta ws. nałożenia kary na spółkę. "Ten dokument wymaga jeszcze odpowiedzi ze strony miasta" – dodała.