Punktualność przewozów pasażerskich w drugim kwartale spadła do 88,2 proc. Rok wcześniej było to 92,2 proc. Z danych Urzędu Transportu Kolejowego wynika, że najgorzej wypada PKP Intercity - największy w kategorii pasażerokilometrów (to iloczyn liczby pasażerów i kilometrów, które przebyli) przewoźnik w kraju. W ciągu roku jego punktualność zmniejszyła się o 8 pkt proc. Z kolei największy przewoźnik pod względem liczby pasażerów - Przewozy Regionalne - zanotował spadek o 3,5 pkt proc.

Co prawda danych za lipiec jeszcze nie ma, ale niemal pewne jest, że w wakacje statystyki jeszcze się pogorszyły. Powód? Obecnie realizowany jest największy w historii program modernizacji linii kolejowych. To ponad 100 projektów w całym kraju - wyjaśnia Mirosław Siemieniec, rzecznik prasowy PKP PLK. W trakcie są projekty o wartości 31,3 mld zł, w porównaniu z 8,3 mld zł sprzed roku. Choć każda inwestycja jest uwzględniona w rozkładzie to sieć kolejowa jest wrażliwa na zdarzenia losowe. Gdy na linii dwutorowej, na jednym torze trwają prace, to każda usterka pociągu czy wypadek całkowicie blokują ruch - wyjaśnia Siemieniec.

PKP Intercity potwierdza, że wpływ zdarzeń losowych, czyli wypadków i skutków m.in. burz, uległ w ostatnim czasie zdecydowanemu zwiększeniu. W pierwszych trzech miesiącach roku, kiedy trzy czwarte pociągów przyjeżdżało na czas, udział przyczyn losowych, które wpłynęły na opóźnienia, wyniósł niemal 21 proc. W drugim kwartale wskaźnik punktualności spadł do 68,2 proc., przy czym udział przyczyn losowych urósł do jednej trzeciej - wylicza Marta Ziemska z biura prasowego PKP Intercity. Przewoźnik broni się tym, że zachowuje wysoki poziom punktualności odjazdów pociągów, który wynosi ok. 90 proc. Oznacza to, że większość opóźnień powstaje na trasie.

Realizowane aktualnie na torach inwestycje warte są 31,3 mld zł

Eksperci, z którymi rozmawialiśmy, wskazują także na dużą liczbę niekorzystnych zjawisk pogodowych, z których efektami borykali się kolejarze. Aby ograniczyć liczbę zdarzeń, PLK porządkują tereny obok torów. W pasie do 15 m usuwane są drzewa zagrażające bezpieczeństwu pociągów - mówi Siemieniec. Ale na opóźnienia wpływają także awarie stosunkowo starego taboru. Przykładowo: jeśli mamy do czynienia z awarią hamulców w jednym z wagonów, to pociąg musi jechać wolniej - tłumaczy Siemieniec.

Tegoroczny raport NIK "Bezpieczeństwo przewozów kolejowych" potwierdza kiepski stan składów kolejowych: "Pomimo prowadzenia przez przewoźników działań w zakresie unowocześnienia taboru, wiek eksploatowanych pojazdów, mający istotny wpływ na bezpieczeństwo przewozów, był niezadowalający" - czytamy w dokumencie. Średni wiek wagonów wynosił 24,5 roku w przypadku PKP Intercity i aż 32,9 w Przewozach Regionalnych. Jednocześnie zmniejsza się liczba składów jeżdżących po torach. Ciągnących je lokomotyw mieliśmy w ubiegłym roku już tylko 320. To oznacza, że przewoźnicy mają mniej maszyn i wagonów do dyspozycji w przypadku awarii. Aż jedna trzecia wagonów PKP Intercity w 2016 r. była trwale lub tymczasowo wyłączona z eksploatacji.

Raport NIK wskazuje także na słaby stan torów. W 2016 r. dobrze oceniono zaledwie 55,1 proc. z nich. 29,3 proc. to linie o obniżonych parametrach, a 15,6 proc. - o znacznie obniżonych parametrach, które wymagają remontów. Stan torowiska przekłada się na niskie limity prędkości, dużą liczbę ich ograniczeń oraz obniżone dopuszczalne naciski - co również hamuje przewoźników w przypadku jakiejś awarii składu. Pomimo spadającej punktualności coraz chętniej korzystamy z pociągów. Zeszły rok był pod tym względem najlepszy od 15 lat. W 2017 r. przewoźnicy obsłużyli 304 mln pasażerów.