Odpowiedni projekt rozporządzenia w tej sprawie przygotowało już MSWiA. Kontrole pojawią się na granicy Polski z Niemcami, Czechami, Litwą i Słowacją, a także na morskim odcinku granicy państwowej i w lotniczych przejściach granicznych.

Powodem tymczasowego przywrócenia kontroli na granicy jest konieczność zapewnienia bezpieczeństwa publicznego w czasie 24. Sesji Konferencji Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu (COP 24). Odbędzie się ona w dniach 3-14 grudnia w Katowicach, a w wydarzeniu uczestniczyć będzie ponad 30 tysięcy osób z niemal 200 krajów.

Czasowe przywrócenie kontroli na granicy wewnętrznej nie będzie uciążliwe dla obywateli, a kontrole będą miały charakter doraźny - zapewnia MSWiA. Działania kontrolne będą prowadzone w określonych dniach i godzinach, w wybranych miejscach na szlakach komunikacyjnych przecinających granicę państwową. Tymczasowa kontrola graniczna realizowana będzie w oparciu o mobilne patrole Straży Granicznej, wykorzystujące pojazdy specjalistyczne tzw. schengenbusy wyposażone m.in. w przenośne urządzenia z dostępem do baz danych i urządzenia do weryfikacji autentyczności dokumentów. Kontrola prowadzona będzie w sposób wyrywkowy, inaczej niż na granicy zewnętrznej Unii Europejskiej. Na lotniskach kontroli granicznej mogą zostać poddani podróżni z wytypowanych lotów Schengen, a w portach morskich - uczestnicy wybranych rejsów promowych - podaje resort.

Po podobne rozwiązania wcześniej sięgały inne kraje, np. Niemcy (z okazji szczytu G7 w 2015 r.) czy Francja (w 2015 i 2016 r. na potrzeby szczytu klimatycznego COP 21 i w związku z zamachami terrorystycznymi w Paryżu).

Mimo to opozycja już zastanawia się, czy rzeczywiście kontrole graniczne potrwają tak długo, jak dziś deklaruje rząd, czyli tylko do 16 grudnia br. Wskazują, że mały ruch graniczny z Obwodem Kaliningradzkim również miał być zawieszony tylko na czas Światowych Dni Młodzieży, a taki stan utrzymuje się do dzisiaj.

- PiS wyspecjalizował się w wykorzystywaniu kruczków prawnych, kwestiach inwigilacji i kontroli ludzi. Istnieje więc zagrożenie, że władza, która lubi się odgradzać, będzie do tego dążyć. Swoboda przepływu osób jest obca ideologii państwa centralistycznego, która jest przecież bliska sercom polityków PiS - mówi Krzysztof Brejza, poseł PO.

Zarzuty te odpiera Grzegorz Adam Woźniak z PiS. - My tylko dbamy o bezpieczeństwo Polaków i gości, którzy przyjadą na szczyt klimatyczny. To nasz obowiązek i jedna z tych sfer, w których państwo musi działać skutecznie, a nie teoretycznie. Nie sądzę, by kontrole graniczne miały trwać dłużej niż zakłada projekt rozporządzenia. Chyba, że rzeczywiście pojawią się odpowiednie przesłanki. Na dziś jednak takowych nie dostrzegam - mówi poseł partii rządzącej.

Mały ruch graniczny z Obwodem Kaliningradzkim został wprowadzony w 2012 roku. Po niespełna 4 latach (4 lipca 2016 r.) został zawieszony przez stronę polską. - Spotkało się to z dużym zdziwieniem, a także protestami samorządowców i mieszkańców powiatów przygranicznych (w szczególności z województw warmińsko-mazurskiego i pomorskiego), gdzie goście z Rosji robili zakupy, czy korzystali z usług turystycznych. Mały ruch dał wręcz impuls do rozwoju gmin przygranicznych i spadku bezrobocia w takich powiatach jak bartoszycki czy braniewski - stwierdza poseł PO Włodzimierz Karpiński w interpelacji skierowanej do MSWiA.

W odpowiedzi wiceminister Renata Szczęch stwierdza, że decyzja podyktowana jest względami bezpieczeństwa narodowego. - Chociaż decyzja ta została podjęta w związku z organizacją dwóch, kluczowych wydarzeń o charakterze międzynarodowym - Szczytu Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego i Światowych Dni Młodzieży, monitorowane przez polskie służby zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski utrzymały się po zakończeniu tych wydarzeń. Do negatywnych zjawisk, które w perspektywie ostatnich kilku lat uległy nasileniu należy przede wszystkim zaliczyć rosnącą militaryzację Obwodu Kaliningradzkiego, której towarzyszy proces osiedlania się na tym obszarze kadr wojskowych oraz notowana, podwyższona aktywność służb specjalnych i innych resortów siłowych. Ponadto, poza ww. militaryzacją, należy zwrócić uwagę na inne, potencjalnie niebezpieczne działania polegające m.in. na działalności wywiadowczej, cyberatakach oraz nacisku ekonomicznym - stwierdza Renata Szczęch.

A co czeka mały ruch graniczny Polska-Ukraina, obowiązujący od 2009 roku (i również zawieszony na czas Światowych Dni Młodzieży, choć potem przywrócony)? Tu, przynajmniej na razie, nie należy spodziewać się problemów, choć sytuacja stopniowo będzie ulegać zmianie. - W stosunkach polsko-ukraińskich nie występują zjawiska podobne do tych, które spowodowały zawieszenie małego ruchu granicznego z Rosją. Znaczenie małego ruchu granicznego z Ukrainą stopniowo będzie się zmniejszać wraz z upowszechnieniem paszportów biometrycznych, uprawniających obywateli ukraińskich do przekroczenia granicy zewnętrznej obszaru Schengen - przewiduje wiceminister Szczęch.