"Wyrażam zgodę na udział mojej córki/mojego syna w spotkaniu z prezydentem Rzeczpospolitej Polskiej w Lubaniu (…) Jednocześnie oświadczam, że ponoszę odpowiedzialność za samodzielne dojście dziecka na miejsce zbiórki oraz jego powrót do domu" – taki dokument mieli podpisać rodzice uczniów Szkoły Podstawowej nr 4 w Lubaniu.

Zdjęcie takiej kartki opublikowała na Facebooku jedna z mieszkanek miasta i działaczek w obronie demokracji. - Niektórzy rodzice mówili, że podpisanie tej zgody było dobrowolne, wielu jednak było tym oburzonych – podkreślił Marlena Adler.

Byłem tym zdziwiony i oburzony, bo szkoły z polityką nie można mieszać. Zwłaszcza że dotyczy to dzieci z podstawówki – przyznaje w "Gazecie Wyborczej" jeden z ojców.