Pierwsze czytanie obywatelskiego projektu odbyło się w czwartek. Sejmowa większość nie zgodziła się na odrzucenie go w pierwszym czytaniu i skierowała do komisji zdrowia oraz polityki społecznej i rodziny.

Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej w piśmie do członków samorządu przypomniał, że zajął on jednoznacznie negatywne stanowisko wobec obywatelskiego projektu, będącego inicjatywą Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Wiedzy o Szczepieniach "STOP NOP" (NOP to niepożądany odczyn poszczepienny). W stanowisku tym oceniono, że projekt stwarza zagrożenie dla interesu publicznego i grozi powrotem chorób, które dotychczas były skutecznie zwalczane.

- Szczepienia powinny być prowadzone w sposób wyprzedzający wystąpienie zachorowań. Niewystarczające jest zastępowanie powszechnego obowiązku szczepień doraźnymi szczepieniami w razie występowania sytuacji zagrożenia epidemicznego. Według aktualnej wiedzy medycznej, nie ma skuteczniejszej metody ochrony przed chorobami zakaźnymi niż szczepienia ochronne. O ile społeczeństwo trzeba informować o tym, że tak jest, o tyle lekarze powinni to wiedzieć – wskazał prof. Matyja.

Odnosząc się do czwartkowego głosowania w Sejmie, prezes NRL zaznaczył, że samorząd lekarski liczy, że ostatecznie parlamentarzyści będącymi lekarzami zajmą w tej sprawie stanowisko zgodne z aktualnym stanem wiedzy i będą głosowali przeciwko projektowi. Jak podkreślił, "lekarze nie powinni w żaden sposób przykładać ręki do uchwalenia szkodliwych dla zdrowia przepisów".

- Mimo że głosowanie – co warto podkreślić - dotyczyło kwestii formalnej i nie miało charakteru merytorycznej oceny, co do utrzymania w Polsce obowiązkowych szczepień ochronnych, to jednak – naszym zdaniem – lekarze, którzy głosowali za dalszym procedowaniem nad ustawą, dają bardzo zły przykład – ocenił prezes Naczelnej Rady Lekarskiej.

Zapowiedział, że "samorząd lekarski będzie bardzo uważnie obserwować przebieg debaty parlamentarnej i baczył, aby wypowiedzi posłów – lekarzy nie odbiegały od powszechnie akcentowanych standardów wiedzy medycznej".

Podczas debaty nad projektem w Sejmie klub PiS złożył wniosek o skierowanie projektu do prac w komisji. Wniosek o jego odrzucenie złożyła PO. Politycy Prawa i Sprawiedliwości wyjaśniali, że klub głosował za skierowaniem projektu do komisji, bo obiecał, że nie będzie odrzucać w pierwszym czytaniu projektów obywatelskich.

Za procedowaniem obywatelskiego projektu w komisjach zdrowia oraz polityki społecznej i rodziny opowiedzieli się także niektórzy posłowie-lekarze m.in. Alicja Kaczorowska (PiS), Tomasz Latos (PiS), Andrzej Sośnierz (PiS), Grzegorz Raczak (PiS) i Krzysztof Ostrowski (PiS).

Projekt przewiduje likwidację obowiązku szczepień ochronnych, proponując wprowadzenie zasady dobrowolności; zakłada możliwość doraźnego nakładania przez ministra zdrowia lub wojewodę obowiązku szczepień w razie zagrożenia epidemicznego lub epidemii.

Stanowisko rządu wobec projektu jest negatywne. Wskazano w nim, że obowiązek poddawania się przez wskazane grupy osób szczepieniom ochronnym przeciwko określonym chorobom zakaźnym istnieje w Polsce od niemal 60 lat. Oceniono, że realizacja programu szczepień ochronnych odgrywa ważną rolę w kształtowaniu zdrowia publicznego, zapobiegając występowaniu chorób zakaźnych i ich następstw. "Obowiązkowe szczepienia ochronne są skuteczną i generalnie powszechnie społecznie akceptowaną metodą zapobiegania zachorowaniom na choroby zakaźne" – wskazano.

W Polsce co roku wykonuje się kilka milionów szczepień obowiązkowych. Odsetek osób zaszczepionych nadal jest wysoki, ale w ostatnich latach coraz więcej rodziców nie zgadza się na nie. Z informacji Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny wynika, że w 2010 r. zanotowano 3437 odmów, w roku 2017 – 30 089 odmów.