Wychudzony Dochnal stanął przed sądem
Kiedyś - pewny siebie bogacz. Teraz - wychudły więzień, jakich wielu. Miłośnik gry w polo, który fotografował się z brytyjską królową, stanął przed sądem w Pabianicach zmieniony nie do poznania. Mijają właśnie dwa lata, odkąd kreujący się na światowca Marek Dochnal trafił za kraty pod zarzutem korupcji. Wraz z nim były poseł SLD Andrzej Pęczak. Ale proces został odroczony.
- Jak Dochnal sprzedawał polskie firmy
- Pęczak jest tak chory, że nie może przyjść do sądu
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Według prokuratury, Pęczak, który miał dostęp do cennych informacji, sprzedawał je Dochnalowi i jego asystentowi K. P. (sąd zezwolił na publikację tylko inicjałów) - on także siedzi na ławie oskarżonych. Za wiedzę o prywatyzacji polskich przedsiębiorstw baron SLD domagał się 900 tys. zł - miał dostać 820 tys. Słynna jest historia z luksusowym samochodem, który także miał być łapówką - Pęczak grymasił i narzekał na firanki w aucie.
Dziś Marek Dochnal w niczym nie przypomina już milionera, który woził się najdroższymi samochodami, nosił luksusowe stroje i zegarki, a wakacje spędzał w najlepszych hotelach na świecie. Dziś to człowiek o zmęczonej twarzy, wyglądający na dużo starszego niż na swoje 43 lata. Do pabianickiego sądu przyszedł w ciemnej koszuli i marynarce. Był spokojny, od czasu do czasu nawet się uśmiechał.
Wszystkim oskarżonym - Dochnalowi, Pęczakowi i K. P. - grozi do 12 lat więzienia. Jednak proces formalnie dziś się nie rozpoczął, a to dlatego, że akta sprawy - prawie 100 tomów - dotarły do sądu dopiero wczoraj i sędzia nie zdążył ich do dziś przeczytać. Sąd zdążył tylko zająć się wnioskami obrońców, którzy domagali się m.in. przeniesienia procesu do sądu w Warszawie, umorzenia postępowania wobec Dochnala oraz odtajnienia akt sprawy.
Rozpoczęcie procesu zostało odroczone do 26 października. Wtedy sąd zdecyduje, czy akta sprawy zostaną - jak chcą tego obrońcy - zwrócone do prokuratury. Podejmie też decyzję odnośnie dlaszego toku procesu oraz zwróci się do odpowiednich instytucji o odtajnienie dokumentów. Sędziowie nie widzą jednak potrzeby przeniesienia sprawy do Warszawy.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!