Po Teletubisiach przyszła kolej na szkolne zeszyty. Nagie modelki oraz opisy technik całowania i antykoncepcji - to Ewa Sowińska, rzecznik praw dziecka, znalazła na okładkach. Zaalarmowała Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów - pisze "Wprost".
"Rodzice kupując zeszyt nie podejrzewają, że może on stanowić zagrożenie dla dziecka" - tłumaczy Sowińska w liście do prezesa UOKiK.
"Wprost" dotarł do producenta zeszytów, które rzecznik praw dziecka wzięła na celownik.
"Faktem jest, że w zeszytach były wspominane treści" - przyznaje w rozmowie z tygodnikiem Marian Denys, właściciel firmy. "Ale musieliśmy szukać jakiś reklam, żeby obniżyć cenę naszych produktów, które nie wytrzymują konkurencji z importem z Chin" - przekonuje. Zapewnia też, że wycofał już te zeszyty ze sklepów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|