Dziennik.plKraj

Wtorek, 29 maja 2012

Imieniny: Marii Magdaleny, Teodozji, Maksyma

Postrzelony przez policję czeka na przeprosiny

2007-10-29 | Ostatnia aktualizacja: 17:54 | Komentarze: 0 | skomentuj

Gdy się rusza, czuje się, jakby go przygniatało sto ton. Pan Stanisław z Łodzi jeszcze nie może uwierzyć w to, co go spotkało. Został postrzelony przez policjantów i cudem przeżył, trafiony w płuca. "Najbardziej boli mnie to, że nie usłyszałem nawet jednego słowa <przepraszam> ze strony policji" - mówi "Faktowi" mężczyzna.

Pogoda

POLSKA

Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Kolejny dzień w szpitalu, następne badania. Obok łóżka pana Stanisława godzinami czuwa syn Mateusz. "To bardzo boli, ale lekarze twierdzą, że stan jest już stabilny. Tata z tego wyjdzie, tylko nie wiemy, jak długo będzie musiał jeszcze zostać w szpitalu" - mówi chłopak.

Pan Stanisław, ochroniarz w jednej z łódzkich firm, umówił się po pracy ze znajomym. Miał się z nim spotkać na ul. Skrzydlatej, pod lasem, koło przystanku. "Mój kolega często wychodzi tam z psem" - opowiada słabym głosem Stanisław S. "Więc tam na niego czekałem, wysiadłem z samochodu".

Wtedy zobaczyli go policyjni wywiadowcy. Jechali cywilnym samochodem. Wzięli go na muszkę. Widocznie myśleli, że to złodziej samochodowy albo gwałciciel, który ostatnio grasował w tych okolicach. "Zobaczyłem dziwne auto, więc wsiadłem do swojego i chciałem odjechać w bezpieczniejsze miejsce" - opowiada pan Stanisław. "Nagle usłyszałem huk, potem poczułem pierwsze uderzenie, drugie i straszliwy ból...".

Policjanci zajechali mu drogę i włączyli koguta. Mężczyznę zatrzymano, ale szybko się okazało, że nie jest notowany, a jego auto nie jest kradzione!. "Cudem przeżyłem, bo kula, przeszywając plecy, trafiła w żebro, odbiła się i wypadła niedaleko wątroby" - skarży się mężczyzna. "Będę domagał się odszkodowania, bo mogłem stracić życie. Najbardziej boli mnie to, że nikt z policji nie poczuwa się do winy. Nikt nie powiedział mi nawet słowa przepraszam".

"Uważamy, że nasze przeprosiny byłyby tu nie na miejscu" - mówi Mirosław Micor, rzecznik łódzkiej policji. "Bo sprawy nie wyjaśniła jeszcze prokuratura. Śledczy badają, czy policja użyła broni zgodnie z przepisami i czy mężczyzna rzeczywiście - jak twierdzą policjanci - próbował przejechać jednego z nich".



Monika Marczyńska
Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

Wiadomości z Kraju

    «