Dziennik.plKraj

Wtorek, 29 maja 2012

Imieniny: Marii Magdaleny, Teodozji, Maksyma

Miller: Mogłem już leżeć na cmentarzu

2007-10-29 | Ostatnia aktualizacja: 17:55 | Komentarze: 0 | skomentuj

Gdyby nie jego umiejętności, wszyscy bylibyśmy dziś na cmentarzu - tak Leszek Miller bronił przed sądem pilota rządowego śmigłowca, który rozbił się przed czterema laty pod Warszawą. Były premier zaprzeczył równocześnie, by sam żądał lotu mimo złej pogody. Podpułkownikowi Markowi Miłoszowi grozi osiem lat więzienia za nieumyślne spowodowanie wypadku.

Pogoda

POLSKA

Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Były premier przekonywał, że nie naciskał na pilota, by ten leciał mimo złej pogody. "Wiele razy latałem. W sytuacji, gdy była wyraźna decyzja, że nie lecimy, nie wywierałem presji" - przekonywał w poniedziałek Miller.

Były szef rządu dodał, że Miłosz cieszył się opinią znakomitego pilota. I powiedział, że nie ma pretensji do Miłosza, choć od wypadku do dziś ma problemy z kręgosłupem.

Rządowy śmigłowiec rozbił się 4 grudnia 2003 r. pod Warszawą. Spadł, gdy wyłączyły się dwa silniki. Kilkanaście osób zostało rannych. Biegli uznali, że przyczyną katastrofy było oblodzenie silników. Miłosza prokuratura oskarżyła o spowodowanie wypadku - pilot miał nie włączyć specjalnej instalacji przeciwoblodzeniowej.

Violetta Baran
Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

Wiadomości z Kraju

    «