Dziennik Gazeta Prawana logo

O mało nie zamarzł, bo przed policją ukrył się w rzece

29 listopada 2007, 16:26
Ten tekst przeczytasz w 0 minut
Ogromna głupota - tak policjanci mówią o wyczynie pijanego kierowcy z Gdańska, który uciekając przed nimi rozbił auto, a potem wskoczył do rzeki. Chciał się tam ukryć, ale długo nie wytrzymał w lodowatej wodzie. Ta ucieczka skończyła się dla niego w szpitalu.

"Na dworze był mróz i 31-latek wytrzymał w wodzie zaledwie siedem minut" - opowiadają policjanci. Choć potem jeszcze próbował uciekać, mundurowi bez trudu go złapali. "Był wyziębiony i osłabiony, więc nie było z tym problemu. Natychmiast trafił do szpitala" - mówią.

Kierowca zapytany, dlaczego wskoczył do lodowatej wody, odparł rozbrajająco, że obawiał się kary za jazdę po pijanemu. Teraz - oprócz zapalenia płuc - grożą mu także dwa lata więzienia.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj