O mało nie zamarzł, bo przed policją ukrył się w rzece
Ogromna głupota - tak policjanci mówią o wyczynie pijanego kierowcy z Gdańska, który uciekając przed nimi rozbił auto, a potem wskoczył do rzeki. Chciał się tam ukryć, ale długo nie wytrzymał w lodowatej wodzie. Ta ucieczka skończyła się dla niego w szpitalu.
- Młody mężczyzna zamarzł w drodze na szczyt
- Pierwsza ofiara zimy - winny alkohol
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Na dworze był mróz i 31-latek wytrzymał w wodzie zaledwie siedem minut" - opowiadają policjanci. Choć potem jeszcze próbował uciekać, mundurowi bez trudu go złapali. "Był wyziębiony i osłabiony, więc nie było z tym problemu. Natychmiast trafił do szpitala" - mówią.
Kierowca zapytany, dlaczego wskoczył do lodowatej wody, odparł rozbrajająco, że obawiał się kary za jazdę po pijanemu. Teraz - oprócz zapalenia płuc - grożą mu także dwa lata więzienia.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!