Polsat zapłaci pół miliona za kpiny z niepełnosprawnej
Odwołanie nic nie dało. Sąd uznał, że Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji słusznie ukarała Polsat. Za co? Za Kazimierę Szczukę, która w jednym z programów śmiała się z niepełnosprawnej Magdy Buczek, prowadzącej programy w Radiu Maryja. Telewizja ma zapłacić 500 tysięcy złotych kary.
- Wojewódzki: Przewietrzyć polski katolicyzm
- Krajowa rada radiofonii odchodzi. Chyba że...
- Kuba Wojewódzki wyleci z Polsatu?
- Feministka i "Wampir" w nowym talk-show
- Więcej kobiet w polityce? Prezydent podpisał ustawę
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-30

temp. min 1°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Polsat już zapowiada, że jeszcze raz będzie się odwoływał. Tym razem od decyzji sądu gospodarczego. Chodzi o odcinek programu Kuby Wojewódzkiego z 26 lutego ubiegłego roku - wtedy jeszcze w Polsacie. Gościem była Kazimiera Szczuka, krytyk literatury i zagorzała feministka. Szczuka nabijała się ze sposobu mówienia jednej z prowadzących audycje Radia Maryja: "Módlmy się, żeby łaski Boże spłynęły na wszystkie dzieci, które należą do Dziecięcych Podwórkowych Kółek Różańcowych" - mówiła piskliwym głosem.
Programem zainteresowała się Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji. Decyzję o karze za ten wybryk podjęła ówczesna szefowa rady Elżbieta Kruk.
Telewizja wyjaśniała, że autorzy programu nie wiedzieli, że Magda Buczek jest niepełnosprawna, a "formuła programu polega na swobodnej, nieskrępowanej rozmowie, która przybiera czasem formę żartów, pastiszu i parodii".
Sprawą zajmowała się też Rada Etyki Mediów. Nie dopatrzyła się w wypowiedzi Szczuki "kpiny z niepełnosprawnych", uznała jednak, że mogła ona obrazić uczucia religijne osób wierzących. Mimo to, według REM, Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji postąpiła niewłaściwie, nakładając karę finansową na Polsat, gdzie wypowiedź Szczuki miała miejsce.
Przeciwko karze dla Szczuki protestowało SLD. Sama Szczuka podkreślała, że w jej wypowiedzi nie było "cienia mowy o niepełnosprawności" Buczek, a jedynie "życzliwa anegdota".
"Ja mówiłam o jakimś wielkim swoim uznaniu i fascynacji tą osobą. Owszem, naśladowałam ten głos, ale była to pewna anegdota. Życzliwa anegdota z lekką kpiną. Nie było tam natomiast cienia mowy o tym, że ta osoba jest niepełnosprawna, włącznie z tym, że ja na początku programu powiedziałam, że nie wiem, kto to jest" - tłumaczyła Szczuka.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!