Amerykański pułkownik obroni naszych żołnierzy z Afganistanu?
Czy polscy żołnierze w Afganistanie naprawdę popełnili zbrodnię wojenną? A może wszystko wyglądało inaczej, niż twierdzą polscy śledczy? Być może odpowiedzi na te pytania zna amerykański pułkownik, który chce zeznawać - pisze "Rzeczpospolita". Ale przyjazd Martina Schuitzera do Polski blokuje prokuratura - skarżą się rodziny polskich żołnierzy.
- Polski patrol zabił afgańskiego policjanta
- "To Amerykanin kazał strzelać do cywilów"
- Żołnierze: Zrobiono z nas bandytów
- Generał żąda wypuszczenia żołnierzy
- Ćwiąkalski: Szczygło może być podejrzany
- Prokuratura nie wypuści żołnierzy na święta
- Oskarżeni żołnierze wrabiają swojego dowódcę?
- Sąd: Żołnierzy z Afganistanu słusznie aresztowano
- Pięciu żołnierzy z Afganistanu zostanie w areszcie
- Ktoś grozi prokuratorom ws. jatki w Afganistanie
- Zatrzymanie i areszt żołnierzy zgodne z prawem
- Mieszkańcy Nangar Khel: W wiosce nie było talibów
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Pułkownik Martin Schuitzer zadeklarował, że chce zeznawać w sprawie Polaków podejrzanych o ostrzał afgańskiej wioski. Amerykański wojskowy jest dowódcą 4. grupy bojowej, w skład której wchodzili polscy żołnierze. Mógłby przekazać prokuraturze nowe dowody w tej sprawie. Chodzi między innymi o zapisy sprzętu satelitarnego.
"Powiedział nam, że jeśli trzeba, przyjedzie do Polski" - mówi kolega zatrzymanych komandosów. Potwierdza to major Dariusz Kacperczyk, rzecznik dowództwa operacyjnego misji MON: "Tak, słyszałem o takim zapewnieniu. Nie wiemy jednak, jak to wygląda od strony formalnej. To sprawa prokuratury. My nie jesteśmy stroną i nam nikt nie musi takiej deklaracji składać".
Według rodzin żołnierzy, przyjazd amerykańskiego dowódcy blokuje poznańska prokuratura wojskowa. Adwokaci zatrzymanych nie wykluczają, że złożą wniosek o przesłuchanie przedstawicieli armii USA.
Prokuratura w Poznaniu zaprzecza, by brała pod uwagę wezwanie na świadka amerykańskiego dowódcy. "Nikt z amerykańskiego dowództwa w Afganistanie nie przyjedzie do Poznania, aby składać zeznania w tej sprawie" - mówi Karol Frankowski z Naczelnej Prokuratury Wojskowej w Poznaniu.
Śledczy - dopytywany dlaczego - ucina rozmowę. "Nie mam w tej sprawie nic do powiedzenia" - rzuca krótko.
Prokuratura twierdzi, że polscy żołnierze ostrzelali z moździerza i karabinu maszynowego afgańską wioskę, w której nie było talibów. Zginęli wtedy cywile, w tym kobiety i dzieci.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!