"Odmowa pomocy chorej to przestępstwo"
To niedopuszczalne. To przestępstwo - tak lekarze komentują skandal w szpitalu w Gorzowie Wielkopolskim, gdzie odmówiono pomocy ciężko chorej kobiecie. Lekarz nie chciał jej zbadać, bo nie przyjechała karetką, lecz przywiózł ją wnuk. Chłopak do duszącej się staruszki musiał wezwać pogotowie. Wyjaśnień od placówki domaga się Ministerstwo Zdrowia i NFZ. "To sprawa dla sądu lekarskiego" - nie ma wątpliwości szef Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie.
- Niemowlę zmarło, bo szpital odmówił pomocy
- Dużych pacjentów nie operujemy
- Szpitale nie chciały rannej ciężarnej kobiety
- Szpital kazał chorej kobiecie w ciąży jechać autobusem
- Kolejne śledztwo w sprawie skandali w szpitalu w Grodzisku
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Ze szpitala dzwonił po karetkę
Posłuchaj nagrania rozmowy z dyspozytorką pogotowia
"Gazeta Lubuska" ujawniła dramatyczne nagranie rozmowy. "Jestem w szpitalu, przywiozłem babcię, źle się czuje, ma duszności, leczy się na zapalenie płuc" - mówił wnuk Rafał Kroczak dyspozytorce pogotowia. Tłumaczył, że lekarz odmówił przyjęcia, ponieważ staruszki nie przywiozła karetka.
Dyspozytorka nie mogła w to uwierzyć. "Panie, to karygodne!" - powiedziała. Mimo jej interwencji nie udało się namówić lekarza dyżurnego, aby zajął się ciężko chorą kobietą. Dyspozytorka zdecydowała więc o wysłaniu do szpitala karetki.
Gdy przyjechał ambulans, kobietę zbadał lekarz pogotowia. Zdecydował, że starsza pani ma zostać w szpitalu z powodu niewydolności krążenia z migotaniem przedsionków. Babcia Kroczaka trafiła od razu na salę "R'' oddziału wewnętrznego. To oddział intensywnego nadzoru.
Szpital: Nic złego się nie stało
Rzecznik szpitala bagatelizuje sprawę i twierdzi, że nic złego się nie stało. Jego zdaniem chorej nie groziła śmierć i powinna pójść do ambulatorium - pisze "Gazeta Lubuska" . Wie to od kolegów lekarza dyżurującego w sobotę.
"Zbieramy informacje, czekam na pełne wyjaśnienia, także dyżurującego lekarza" - mówi Krzysztof Cichowlas. Zarzuca wnuczkowi, że... zachował się nieroztropnie, ponieważ sam przywiózł babcię, zamiast w domu poczekać na karetkę pogotowia.
"To sprawa dla sądu lekarskiego"
Środowisko lekarskie jest oburzone. "Lekarz w gorzowskim szpitalu, który odmówił pomocy staruszce, popełnił przestępstwo" - grzmiał w TVN24 Andrzej Włodarczyk, prezes
Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie. Jego zdaniem, sprawa powinna trafić do sądu lekarskiego.
Na razie jednak szpital pod lupę weźmie miejscowy oddział Narodowego Funduszu Zdrowia. Kontrolę w placówce zleciło mu Ministerstwo Zdrowia. Resort domaga się także wyjaśnień od dyrekcji szpitala.
To nie pierwszy raz
To już kolejny przypadek odmowy pomocy pacjentom w polskich szpitalach. W październiku dziennik.pl ujawnił skandaliczne zachowania lekarzy w szpitalu w Grodzisku Mazowieckim. Tam pomocy nie
chciano udzielić, m.in. pacjentowi, który musiał ze szpitalnego łóżka wzywać pogotowie. Jak twierdził - choć był po operacji i zaczął wymiotować krwią, nikt z dyżurujących w nocy
lekarzy mu nie pomógł. Śledztwo w tej sprawie wszczęła prokuratura.
Podobnie jak w sprawie krwawiącej kobiety w ciąży. Prokuratura zajęła się tą sprawą, gdy dziennik.pl podał, że pracownicy szpitala w Grodzisku poradzili jej mężowi, by zawiózł żonę do innego szpitala - oddalonego o 15 km - autobusem. A gdy przerażona para wezwała pogotowie, szpital odwołał wezwanie. W końcu małżeństwo dotarło do Pruszkowa. Ale dziecka nie udało się już uratować.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!