Kotecka: Atak na mnie to uderzenie w TVP
Patrycja Kotecka odbija piłeczkę. Wiceszefowa Agencji Informacji TVP broni się przed oskarżeniami o ręczne sterowanie telewizyjnymi "Wiadomościami". W wywiadzie dla "Gazety Polskiej" zapewnia, że nie kazała faworyzować żadnej opcji politycznej. "Co do zbyt częstej obecności polityków PiS to jest to zarzut bardziej medialny niż realny" - bagatelizuje Kotecka. I dodaje, że media uległy modzie na krytykowanie jej.
- Historia pewnej blondynki
- Szef TVP na dywaniku u ministra
- Urbański: To sąd inkwizycyjny, publiczne spalenie
- Jak Kotecka chciała zagłuszyć TVN24
- Naumann: Korupcja i służalczość w TVP
- Koniec rządów przyjaciółki Ziobry w TVP
- Który polityk najgorzej wypada w mediach?
- Alfabet wpadek Koteckiej
- Patrycja Kotecka pokaże, co ma w szafie
- Minister chce prześwietlić TVP
- Prezes TVP wycisza sprawę Koteckiej
- Koleżanka Ziobry może liczyć na resort sprawiedliwości
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -14°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Patrycja Kotecka odniosła się do artykułu DZIENNIKA. Były już dziennikarz "Wiadomości" Łukasz Słapek opowiadał w nim o propozycjach, jakie rzekomo składała mu nadzorująca serwis Kotecka. Chodziło o zlecenie przygotowania materiału kompromitującego Platformę Obywatelską. Kotecka miała obiecać, że dobrze za taki materiał zapłaci. Słapek twierdzi, że gdy odmówił, stracił pracę.
W wywiadzie dla "Gazety Polskiej" Kotecka przekonuje, że nie wywierała nacisków politycznych. Inaczej tłumaczy też powody zwolnienia Słapka. "Dziennikarz został zwolniony z powodu konfliktowości, a zwłaszcza obrażania młodszych stażem koleżanek i kolegów. Wszystko, co zrobił potem, było zemstą za zwolnienie" - zarzeka się Kotecka.
Wiceszefowa Agencji Informacji zapewnia także o obiektywizmie "Wiadomości". "Dla wielu mediów wszystko, co robiła ekipa, było z założenia złe. My nie krytykowaliśmy rządu bez powodu. Identycznie postępowaliśmy w stosunku do opozycji" - przekonuje Kotecka. I zapowiada, że wytoczy kilka procesów o naruszenie dóbr osobistych.
Słapek opowiadał DZIENNIKOWI, że Patrycja Kotecka w czasie kampanii wyborczej zaproponowała mu pieniądze za zrobienie materiału, bo był na tzw. wycenach. "Powiedziała mi, że <bardzo dobrze zapłaci>. Teoretycznie nie można się przyczepić. Ale jest pewna subtelność" - mówił dziennikarz.
Co oznacza nieprzyjęcie oferty Koteckiej, dowiedział się później. Tuż po wyemitowaniu jego materiału w "Wiadomościach" o 19:30 został poproszony przez Dorotę Macieję, szefową redakcji, na rozmowę.
"Poinformowała mnie, że straciła do mnie zaufanie i skierowała pismo do Jarosława Grzelaka, dyrektora Agencji Informacji, o rozwiązanie ze mną umowy. Ja nie jestem człowiekiem, który działa na usługach partii politycznej" - mówił DZIENNIKOWI Słapek.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!