Dorn: Nie broniłem Mirosława G.
Ludwik Dorn zaprzecza, by w czasie, gdy jeszcze był ministrem, zapewniał szefa szpitala MSWiA, że nie pozwoli zrobić krzywdy kardiochirurgowi Mirosławowi G. "Jeśli coś będą chcieli zrobić, to postawię ich w stan oskarżenia" - miał mówić Dorn na nagraniu, które - według RMF - ma Centralne Biuro Antykorupcyjne. "To nieprawda" - twierdzi Dorn w swoim blogu na portalu Onet.pl.
- Dorn: Szczypińska powinna zamilknąć
- Doktor G. odzyskał koniaki i wieczne pióra
- Polska może przeprosić doktora Mirosława G.
- Zastępczyni Ziobry: Nie łączcie mnie z doktorem G.
- Doktor Mirosław G. wraca do przeszczepiania serc
- Doktor G. kazał odłączyć pacjenta, by zwolnić lekarzy do domu?
- Szef onkologii przyznał się, że brał łapówki
- Znany kardiochirurg ma 42 zarzuty korupcji
- CBA zabrało rzeczy doktora G., teraz oddaje
- Doktor G. nie zabił pacjenta
- PiS wybacza Ludwikowi Dornowi
- Kardiochirurg Mirosław G. zmuszał do seksu?
- Doktor G.: Jestem niewinną ofiarą zmowy
- Kardiochirurg Mirosław G. załamał się nerwowo
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Według radia, na jednym z nagrań z podsłuchów ówczesny szef resortu spraw wewnętrznych Ludwik Dorn miał rozmawiać z dyrektorem szpitala MSWiA - Markiem Durlikiem. Ten skarżył się Dornowi, że wokół placówki "gęstnieje atmosfera". Dorn miał wtedy zapewnić go, że jeśli będzie trzeba, stanie w obronie doktora G. Kilka tygodni później Dorn przestał być ministrem - przypomina radio RMF FM.
Ludwik Dorn długo nie komentował tej sprawy. W końcu jednak doniesieniom radia RMF stanowczo zaprzeczył w swoim blogu na portalu Onet.pl. "Jestem na blisko 100 procent pewny, że w okresie dwóch miesięcy przed moją dymisją w ogóle z dyrektorem Durlikiem nie rozmawiałem (jedyna rozmowa, którą sobie przypominam miała miejsce 6 grudnia 2006 roku i dotyczyła stanu zdrowia mamy mojej znajomej), a ze 100-procentową pewnością mogę stwierdzić, że nie rozmawiałem o doktorze G." - twierdzi Dorn.
"O tym, że ktoś taki jak doktor G. w ogóle istnieje, dowiedziałem się ze środków masowego przekazu w dniu jego aresztowania, kiedy nie byłem już ministrem spraw wewnętrznych. Na portalach internetowych pada stwierdzenie, że reporterzy RMF FM coś ustalili. Przypomina mi się jeden ze starożytnych paradoksów logicznych: każdy Kreteńczyk kłamie, powiedział Kreteńczyk. Kłamał czy mówił prawdę?" - pyta w blogu Dorn.
Wcześniej rzecznik CBA Tomasz Frątczak powiedział dziennikowi.pl stanowczo, że nagrania, o których istnieniu donosiło RMF FM, istniały. "Zaprzeczam istnieniu tego typu nagrań" - powiedział.
Mirosław G., lekarz ze szpitala MSWiA przy ul. Wołoskiej w Warszawie, został zatrzymany w lutym. Śledczy postawili mu kilkadziesiąt zarzutów, w tym ten najgorszy - zarzut zabójstwa pacjenta. Zarzucili mu także przyjmowanie łapówek. Ich łączna wartość przekroczyła 50 tysięcy złotych.
Lekarz, który za kaucją wyszedł na wolność, poskarżył się w Strasburgu na byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę za jego słowa: "Już nikt nigdy przez tego pana życia pozbawiony nie będzie". Doktor G. może nawet dostać odszkodowanie. Jego obrońca złożył do prokuratury wniosek o umorzenie zarzutów zabójstwa i nieumyślnego spowodowania śmierci pacjenta.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!