Wywiad USA: Mieszkańcy Nangar Khel pomagali talibom
Mieszkańcy Nangar Khel, afgańskiej wioski, którą ostrzelali polscy żołnierze, współpracowali z talibami - tak wynika z informacji wywiadu USA, do których dotarła "Rzeczpospolita". Według Amerykanów, cywile pomagali terrorystom organizować zasadzki na żołnierzy sił sojuszniczych, w tym na Polaków. Nasi prokuratorzy nic jednak nie wiedzą o takim meldunku.
- Żołnierze: Zrobiono z nas bandytów
- Będzie wizja lokalna w Afganistanie
- Rozkaz: ostrzelać afgańskie wioski
- Talibowie uderzają w sieci komórkowe
- Modlili się za żołnierzy i ich ofiary
- Prokuratura nie wypuści żołnierzy na święta
- Generał tuszował masakrę afgańskiej wioski
- Amerykanie nie maczali palców w masakrze w Nangar Khel
- Ćwiąkalski: Szczygło może być podejrzany
- Ktoś grozi prokuratorom ws. jatki w Afganistanie
- Mieszkańcy Nangar Khel: W wiosce nie było talibów
- Brytyjczycy chcieli szkolić talibów
- Pięciu żołnierzy z Afganistanu zostanie w areszcie
- Żołnierze ostrzelali wioskę, bo mieli problemy psychiczne?
- Oskarżeni żołnierze wrabiają swojego dowódcę?
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -14°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Nangar Khel jest bazą wypadową talibów" - miał napisać amerykański wywiad w specjalnym meldunku operacyjnym, do którego dotarła "Rz".
"Rzeczpospolita" przypomina, że 16 sierpnia polski oddział ostrzelał wioskę z moździerza, zginęło wtedy siedem osób, w tym kobiety i dzieci. W amerykańskim dokumencie widnieje, że w tym samym dniu, kiedy doszło do ostrzału wioski przez Polaków, siły koalicyjne schwytały w Nangar Khel dwóch talibów. Znaleziono przy nich taśmę wideo z nagraniem egzekucji jednego z wysokich urzędników afgańskich współpracujących z siłami NATO. Egzekucji dokonali talibowie schwytani w wiosce.
Dokument z informacjami wywiadu USA nosi datę 17 sierpnia. Został dołączony do stenogramu z posiedzenia tzw. shury, czyli spotkania, które zwołano po śmierci cywilów. Wzięła w nim udział starszyzna wioski oraz przedstawiciele polskiej grupy bojowej, władz prowincji oraz żołnierze amerykańskich sił odbudowy Iraku. Na zebraniu była też afgańska policja i wywiad wojskowy.
Polska prokuratura nie zna jednak materiałów sporządzonych po tym spotkaniu. "Nie dotarły do nas" - mówi Karol Frankowski z poznańskiej Prokuratury Wojskowej, która prowadzi śledztwo. Śledczy nie wystąpili o wgląd w te akta - zauważa "Rzeczpospolita".
Z informacji "Rz" wynika ponadto, że we wtorek prezydium Sejmowej Komisji Obrony spotkało się z gen. Zbigniewem Woźniakiem, zastępcą naczelnego prokuratora wojskowego. Posłowie pytali, dlaczego prokuratorzy nie poprosili o wgląd w amerykańskie meldunki operacyjne. W odpowiedzi usłyszeli, że to skomplikowana sprawa, bo minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski musiałby w ramach tzw. pomocy prawnej wystąpić o to z wnioskiem do Stanów Zjednoczonych.
Generał Sławomir Petelicki, twórca i pierwszy dowódca GROM, twierdzi, iż meldunek, do którego dotarła "Rzeczpospolita" jasno pokazuje, że aresztowani żołnierze działali na podstawie amerykańskiego rozpoznania, które w wiosce Nangar Khel zlokalizowało talibów.

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!