Tragedia w Gołkowicach na Śląsku. Ktoś brutalnie zabił taksówkarza. 60-letni mężczyzna, ugodzony kilkanaście razy nożem, wykrwawił się przy swoim samochodzie. To mógł być atak psychopaty. Morderca nie okradł bowiem swojej ofiary.
Umierającego zauważyła kobieta mieszkająca w domu, przy którym zatrzymała się taksówka. Mężczyzna ostatkiem sił wysiadł z samochodu. Próbował iść, ale nie dał rady. Łapał się auta, upadł. Na karoserii zostawiał ślady krwi.
Kobieta natychmiast wezwała karetkę. Niestety, lekarze nie mogli już pomóc 60-letniemu taksówkarzowi. Wykrwawił się na śmierć.
Policjanci nie wiedzą jeszcze, ilu było napastników. "Przesłuchujemy świadków i czekamy na sekcję zwłok" - przyznaje w TVN24 Adam Jachimczak z katowickiej policji. "Sprawdzamy, czy ktoś mógł spłoszyć napastnika. W samochodzie został bowiem portfel i telefon komórkowy taksówkarza" - dodaje pytany, czy był to napad rabunkowy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|