Śmierć Polaka obśmiana w internecie
To kompletny brak wyczucia. Niejaki Mike Greenway stworzył filmik parodiujący śmierć polskiego imigranta - Roberta Dziekańskiego - na lotnisku w Vancouver. Ponadminutowa produkcja w formie gry komputerowej pokazuje, jak policjant zabija Polaka paralizatorem.
- Śledczy zbadają, dlaczego zginął Polak w Kanadzie
- Polacy w Kanadzie przeciwko brutalnej policji
- Kanadyjscy policjanci odpowiedzą za śmierć Polaka
- Jawne śledztwo ws. zabójstwa Polaka w Kanadzie
- Pogrzeb Polaka zabitego paralizatorem
- Polak zginął sikając na tory w Londynie
- Polska wdowa walczy z amerykańskim Kongresem
- Po śmierci Polaka ostrożniej z paralizatorami
- Zabili Polaka i nie poniosą żadnej kary
- Nie ma kary za zabicie Polaka paralizatorem
- To nie zawał zabił Polaka na lotnisku
- Policjanci mają traktować paralizatory jak broń, która zabija
- Film obnaża kłamstwa zabójców Polaka w Kanadzie
- Zabity paralizatorem Polak nie był agresywny
- Przełom w sprawie śmierci Polaka na kanadyjskim lotnisku
- Policjanci z Kanady kłamali o śmierci Polaka. Idą pod sąd
- Kto odpowie za śmierć Dziekańskiego? Matka szuka pomocy w Polsce
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-02-13

temp. min -21°C max. 2°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Jak donosi serwis gamecorner.pl, film zrealizowano na podstawie popularnej w latach 80-tych gry "Megaman". "Megaman pomaga zagubionemu polskiemu imigrantowi na lotnisku w Vancouver" - głosi opis nagrania.
Zobacz film tutaj >>>
Polacy mieszkający w Kanadzie są wstrząśnięci. "To brak szacunku dla ofiary, dla rodziny, dla całej polskiej społeczności" - skomentował sprawę Kanadyjski Kongres Polonii.
Ale Mike Greenway, autor filmu, nie widzi w swojej twórczości nic zdrożnego. "To tak naprawdę ocena tego, w jaki sposób kanadyjska policja posługuje się paralizatorami" - tłumaczy swój pomysł.
40-letni Dziekański zmarł w październiku w na lotnisku Vancouver. Wszystko przez atak kanadyjskich policjantów, któzy porazili go prądem z paralizatorów.
Polak przyleciał do Vancouver z Frankfurtu. Miał zostać w Kanadzie na stałe. Niestety mu się nie udało. Ponad 10 godzin czekał w hali przylotów na swoją matkę. Zdenerwowany, pokłócił się z policją. Wtedy ta postanowiła go obezwładnić paralizatorami. Dziekański zmarł kilkakrotnie porażony prądem.
Policjanci, którzy użyli paralizatora, zostali przeniesieni. Śledztwo w tej sprawie prowadzi prokuratura w Gliwicach.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!