Policja z Augustowa tropi sektę samobójców
Sprawa tajemniczej sekty, która może namawiać młodych ludzi do zbiorowego samobójstwa, poruszyła mieszkańców Augustowa. To za sprawą proboszcza, który o sekcie powiedział wiernym podczas kazania - pisze DZIENNIK. Policja natychmiast rozpoczęła śledztwo.
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-02-14

temp. min -19°C max. 0°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Wszystko zaczęło się od niedzielnego kazania ks. Jana Wróblewskiego, proboszcza największej augustowskiej parafii. Mówił o depresyjnych nastrojach wśród młodych ludzi, cywilizacji śmierci, poczuciu braku sensu życia. Przestrzegał wiernych przed możliwą tragedią z tego powodu. A także przed sektami. Prosił rodziców, by zwrócili uwagę i pilnowali swoje dzieci. W tej mszy uczestniczył policjant. O kazaniu opowiedział swoim przełożonym. Policja potraktowała sprawę poważnie i wszczęła śledztwo.
"Niestety, ksiądz zasłania się tajemnicą spowiedzi" - wzdycha aspirant sztabowy Andrzej Murawski z augustowskiej policji, która szuka śladów nieformalnej grupy młodzieżowej. – Działamy od kilkunastu dni. Stuprocentowej pewności, że nie dojdzie do tragedii, mieć nie możemy, stąd intensywne czynności.
Dla rzecznika augustowskiej policji wiadomość o zbiorowym samobójstwie brzmi dość niewiarygodnie. Opinie mieszkańców Augustowa są podzielone. Wielu nie wierzy w możliwość istnienia sekty. Niektórzy nawet kpią z duchownego. Ktoś przysłał mu nawet list z tabletkami uspokajającymi. Ale są i tacy, którzy przerazili się na samą wiadomość o sekcie.
"Nasz ksiądz to poważny człowiek. Jeśli ostrzega, to musi mieć powody" - mówi Ania, uczennica augustowskiego liceum.
Andrzej Ćmielewski dodaje: "Ten ksiądz nigdy nie rzucał słów na wiatr. Bez powodu nie przestrzegałby nas przed sektami".
W Augustowie wiąż jest głośno o planowanym zbiorowym samobójstwie nawet 50 młodych ludzi. Mieszkańcy przypominają zdarzenie z miejscowego cmentarza. Latem ktoś znalazł tam spalonego kota, obok którego leżały kwiaty. Niektórzy twierdzą, że był też krzyżyk. "Może to była jakaś czarna msza?" - zastanawiają się.
Kilka dni temu na żydowskim cmentarzu ktoś zniszczył macewy, pojawiły się na nich nazistowskie symbole i napisy. Rzecznik augustowskiej policji potwierdza te zdarzenia, jednak nie wiąże ich z możliwością istnienia tajemniczej sekty.
Ks. Wróblewski nie chce rozmawiać o sekcie. Reaguje nerwowo. "Obudźmy się w końcu. Trzeba dostrzec dramaty młodych ludzi" - mówi proboszcz augustowskiej parafii.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!