Prezes TVP wycisza sprawę Koteckiej
Patrycja Kotecka, wiceszefowa Agencji Informacji TVP, do pracy nie przychodzi od połowy grudnia. Do końca roku była na zwolnieniu lekarskim, teraz ma urlop. Kiedy pojawi się w siedzibie Agencji Informacji? Nie wiadomo. Na Woronicza i w "Wiadomościach" krążą opinie, że władze telewizji publicznej zdecydowały się ją odsunąć od obowiązków - pisze DZIENNIK.
- Urbański: To sąd inkwizycyjny, publiczne spalenie
- Minister chce prześwietlić TVP
- Urbański: Łapówka? Ja nie brałem
- Kotecka: Atak na mnie to uderzenie w TVP
- Urbański: Nie oddam TVP oligarchom
- Patrycja Kotecka pokaże, co ma w szafie
- Jak Kotecka chciała zagłuszyć TVN24
- Koniec rządów przyjaciółki Ziobry w TVP
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -14°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Pod koniec listopada DZIENNIK pisał, że Patrycja Kotecka próbowała przekonać byłego dziennikarza "Wiadomości" Łukasza Słapka, aby ten przygotował materiał niekorzystny dla polityków PO w zamian za ekstrawynagrodzenie. Po tych publikacjach obecni i byli pracownicy "Wiadomości" opowiadali o innych manipulacjach Koteckiej.
W połowie grudnia Patrycja Kotecka nagle znalazła się na zwolnieniu lekarskim z powodu kłopotów z sercem i ciśnieniem. Na Woronicza zaczęły się mnożyć informacje, że Kotecka nie wróci już do pracy, a przynajmniej zostanie na jakiś czas odsunięta. Miał o tym zdecydować prezes Andrzej Urbański. Chodziło o wyciszenie złej atmosfery wokół telewizji publicznej. Urbański z działalności Koteckiej musiał się przecież tłumaczyć przed sejmową komisją kultury i środków przekazu.
Przyjmowano dwa rozwiązania. Kotecka miała przedłożyć swoje zwolnienie. Ale według informacji DZIENNIKA, myślano także o jej odwołaniu. Byłoby to dla niej bardzo korzystne rozwiązanie. Podpisany po wyborach nowy kontrakt gwarantuje jej wysoką odprawę i długi okres wypowiedzenia.
DZIENNIK próbował skontaktować się z Kotecką. Jej asystentka powiedziała jednak, że nie ma z nią kontaktu i nie wie, kiedy szefowa pojawi się w pracy. Jej komórka informuje, że abonent jest czasowo wyłączony.
Biuro prasowe nie odpowiedziało na pytania DZIENNIKA w sprawie Koteckiej, zasłaniając się ochroną prywatności swoich pracowników.
Dziennikarze "Wiadomości" nie kryją, że są zadowoleni, że Pati Koti - jak ją nazywają - przynajmniej na razie, zniknęła z ich życia, i nie wyobrażają sobie jej powrotu.
"Wreszcie pracujemy normalnie. Nikt nie ingeruje w nasze tematy. O tym, jak wyglądają "Wiadomości" danego dnia, decyduje wydawca" - mówi dziennikarz "Wiadomości". Jak bardzo zmieniły się "Wiadomości", wystarczyło obejrzeć sylwestrowe wydanie. Pojawił się w nim materiał Joanny Wajdy podsumowujący ostatni rok.
Jednym z jego elementów była wstawka o doktorze Mirosławie G., o którym Zbigniew Ziobro miał powiedzieć: "Nikt nigdy przez tego pana pozbawiony życia nie będzie". Kilka miesięcy temu dziennikarze "Wiadomości" mieli problemy z wyemitowaniem tego zdania.
Zaginęło bowiem nagranie z wypowiedzią byłego ministra sprawiedliwości. Dziennikarze upierali się jednak, żeby ją opublikować, byli gotowi nawet dać ją w formie planszy z napisami. W tajemniczych okolicznościach nagranie się znalazło. Miała je przynieść właśnie Kotecka.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!