Generał tuszował masakrę afgańskiej wioski

Według "Rzeczpospolitej", gen. Marek Tomaszycki próbował tuszować sprawę ostrzału osady Nangar Khel Fot. fot. Pawel Ulatowski / Inne
Dowódca polskiego kontyngentu w Afganistanie generał Marek Tomaszycki próbował tuszować sprawę ostrzału osady Nangar Khel - pisze "Rzeczpospolita". Tak wynika z dokumentów prokuratury, do których dotarła gazeta.
- Rodziny żołnierzy: To hańba wymiaru sprawiedliwości
- Prokuratura nie wypuści żołnierzy na święta
- Amerykański oficer: Ostrzał wioski to pomyłka
- Pocisk zmasakrował cywilów, bo był wadliwy?
- Amerykanie nie maczali palców w masakrze w Nangar Khel
- Dwaj polscy żołnierze zginęli w Afganistanie
- Polscy żołnierze oskarżeni o ludobójstwo
- Afgański porucznik będzie leczony w Polsce
- Oskarżani o masakrę w Afganistanie wyjdą na wolność?
- Przez masakrę w Afganistanie generał musi zdjąć mundur
- Szczygło: Banda durniów strzelała do cywili
- Szczygło przeprasza za "bandę durniów"
- Wywiad USA: Mieszkańcy Nangar Khel pomagali talibom
- Żołnierze ostrzelali wioskę, bo mieli problemy psychiczne?
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Według tej gazety, jeden z aresztowanych żołnierzy zeznał, że kilka dni po incydencie do bazy Wazi Khwa przyleciał generał Marek Tomaszycki. Spotkał się z żołnierzami, którzy prowadzili ostrzał.
"Mówił, żebyśmy nic o tym nie opowiadali, pomagali sobie i pilnowali, żeby nikt nie popełnił samobójstwa, bo wtedy wszystko się wyda" - twierdzi aresztowany.
Generał miał też obiecać żołnierzom, że zabierze ich do bazy w Bagram, gdzie spokojnie dosłużą do końca zmiany. Ostatecznie - jak wynika z zeznań - trafiło tam dwóch członków plutonu, który ostrzelał okolice Nangar Khel.
Tomaszycki przyznał, że był wtedy w bazie, ale zaprzecza, iż obiecał żołnierzom zatuszowanie sprawy. Zeznania, w których pada nazwisko generała, aresztowany żołnierz złożył 18 grudnia. Niebawem dowódca zmiany będzie mógł się do nich ustosunkować w prokuraturze, bo został tam wezwany w charakterze świadka - informuje "Rzeczpospolita".






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!