Narkoman chce pracować w Kancelarii Prezydenta
Był doradcą ds. sportu w Kancelarii Prezydenta, ale w lipcu zeszłego roku Artur P. z hukiem został z niej wyrzucony. Zaraz po tym jak trafił na pięć miesięcy do aresztu. Powód? Uzależnienie i handel narkotykami. Dziś Artur P. jest na wolności i chce znów pracować u prezydenta. Przywrócenia do pracy albo 31 tys. zł odszkodowania domaga się przed sądem.
- Narkoman z Kancelarii Prezydenta zwolniony z aresztu
- Śledczy: Były doradca prezydenta był dilerem
- Zatrzymany za narkotyki chce 30 tys. zł od prezydenta
- Kokainowe śledztwo prezydenta Kaczyńskiego
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Nie ma żadnego orzeczenia, że Artur P. popełnił przestępstwo" - powiedział mecenas Grzegorz Kucharski. Bo wyrok w sprawie byłego doradcy jeszcze nie zapadł. A były prezydencki doradca i tak wyleciał z pracy, gdy trafił do aresztu.
Artur P. przyznaje się jedynie do uzależnienia od narkotyków. W ciągu trzech lat miał zażyć ponad kilogram kokainy. Prokuratura twierdzi jednak, że Artur P. nie tylko zażywał narkotyki, ale i je sprzedawał.
Proces o przywrócenie do pracy byłego doradcy właśnie się ropoczął. Kucharski twierdzi, że z punktu widzenia prawa umowa o pracę zawarta z jego klientem została rozwiązana w niewłaściwym trybie.
Chce też, aby w sprawie Artura P. zeznawali przed sądem Lech Kaczyński, były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, a także prezydenccy ministrowie: Maciea Łopiński i Robert Draba.
Artur P. po zatrzymaniu spędził w w więzieniu pięć miesięcy. W połowie grudnia ubiegłego roku sąd nie zgodził się na przedłużenie wobec niego aresztu. Uznał, że wobec P. wystarczy zastosować zakaz opuszczania kraju, połączony z zatrzymaniem paszportu oraz dozór policji.
Śledztwo w sprawie P. trwa od początku 2007 roku. Jak zapewniał ówczesny minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, Artur P. został zatrzymany natychmiast po zgromadzeniu przeciwko niemu dowodów na to, że sprzedał 1,2 kg kokainy. Grozi mu kara do 10 lat więzienia.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!