Oficer ABW nie wiedział, że Blida ma broń?
Grzegorz S. - oficer dowodzący akcją zatrzymania Barbary Blidy - tłumaczy się, że nie wiedział, iż ma ona broń. Tak w każdym razie zeznał w prokuraturze. Według śledczych, to własnie on powinien odpowiedzieć za samobójstwo byłej posłanki SLD.
- "Spotkanie było, ale szczegółów nie pamiętam"
- Chcą przeczytać sto tomów akt ws. Blidy
- Laptop prokuratora utopił się w wannie
- Ziobro grozi sądem adwokatowi Blidów
- Co Kaczmarek zeznał w prokuraturze
- Kornatowski: Ziobro naciskał w sprawie Blidy
- Komisja zaczęła wyjaśniać, dlaczego zginęła Blida
- Rzecznik praw obywatelskich broni rodziny Blidy
- "Nie dorośliście, by być prokuratorami"
- Kaczmarek i Kornatowski opowiedzą o śmierci Blidy
- Odpowie za śmierć Barbary Blidy
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
14 stycznia w łódzkiej prokuraturze Grzegorz S. złożył obszerne wyjaśnienia. Zeznał, że nie był na odprawie, na której omawiano zatrzymanie Blidy, bo wyjechał służbowo. Kiedy wrócił do delegatury ABW, dostał kopertę z informacją, że następnego dnia jedzie na akcję - pisze "Gazeta Wyborcza".
"Z dokumentów w tej kopercie wynikało, że mamy dokonać zatrzymania Barbary Blidy oraz przeszukania, celem zabezpieczenia dokumentacji. Poza tym poinstruowano mnie, że będzie chodziło również o tymczasowe zajęcie mienia. Nie przekazano mi żadnej informacji, że pani Blida oraz jej mąż posiadają lub mogą posiadać broń palną. (...) Gdybym posiadał informację o broni lub jakiekolwiek podejrzenia w tym zakresie, to dokonałbym w pierwszej kolejności zabezpieczenia broni" - gazeta cytuje za protokołem przesłuchań.
"Z tego, co wiem po całym zdarzeniu, były tam, czyli na miejscu czynności, dwie sztuki broni. Wynika z tego dla mnie, że ktoś źle rozpoznał sprawę, przekazał mi nierzetelne informacje (...) Poza tym, zgodnie z wewnętrzną instrukcją ABW objętą klauzulą <poufne>, zatrzymania osób mogących posiadać broń palną dokonuje brygada antyterrorystyczna" - zeznał w łódzkiej prokuraturze.
Grzegorz S. szczegółowo opisał też przebieg zdarzeń w domu Blidów. Na pytanie prokuratora, dlaczego Blidy nie przeszukano przed wejściem do łazienki, odparł: "Pani Blida była w ciasno opiętym szlafroku i uważam, że zgodnie z przepisami i adekwatnie do zaistniałej sytuacji i jej zachowania nie miałem prawa jej przeszukiwać".
Z jego relacji wynika, że Blida zachowywała się spokojne. Była opanowana.
36-letni porucznik Grzegorz S. z katowickiej delegatury ABW, zdaniem prokuratury, popełnił błąd: nie polecił funkcjonariuszom, by przeszukali Blidę i odebrali jej broń. Jest pierwszym podejrzanym w tej sprawie.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!