Dziennik.plKraj

Wtorek, 29 maja 2012

Imieniny: Marii Magdaleny, Teodozji, Maksyma

Wstrząsająca relacja strażaków z miejsca katastrofy

2008-01-24 | Ostatnia aktualizacja: 18:10 | Komentarze: 0 | skomentuj

"To jest tragedia nie do opisania" - tak mówili strażacy z OSP Mirosławiec, którzy jako pierwsi z cywilnych jednostek dotarli na miejsce katastrofy samolotu CASA. Byli tam zaledwie kilka minut po tym, jak maszyna spadła na ziemię i stanęła w płomieniach. Z trudem mówili o tym, co tam widzieli.

Pogoda

POLSKA

Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

"Nie mogę tego opisać, bo spotkałem się pierwszy raz z czymś takim" - mówił dziennikarzom Henryk Basa, stażak-ochotnik z 22-letnim doświadczeniem. Na miejscu katastrofy walały się szczątki samolotu i ciała zabitych. To było coś wstrząsającego.

Ile dokładnie było ofiar, tego strażacy nie wiedzieli, bo wkrótce wojsko kazało im opuścić teren. Dopiero w nocy premier Donald Tusk poinformował, że w katastrofie zginęło 20 osób. Ale strażacy dobrze przyjrzeli się miejscu tragedii.

"Wrak to kupa aluminium. Nie wiadomo, gdzie koniec, a gdzie początek. Nie idzie rozpoznać, że to samolot" - relacjonował miejsce katastrofy Dariusz Kiciński z Ochotniczej Straży Pożarnej w Mirosławcu. Według,jego słów, kiedy ochotnicy dojechali do szczątek samolotu, ogień był już opanowany przez wojskową straż pożarną. Wkrótce potem miejsce katastrofy zostało otoczone przez wojskową żandarmerię, która usunęła stamtąd także cywilne karetki pogotowia.

Andrzej Geller
Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

Wiadomości z Kraju

    «