Cudem ocalał 4 lata temu, wczoraj zginął
Cudem ocalałem. Dostałem drugie życie! - cieszył się cztery lata temu generał Andrzej Andrzejewski. "Mój samolot zestrzelił nie wróg, a nasi. Przez pomyłkę, na poligonie" - opowiadał. Zginął wczoraj, w katastrofie samolotu CASA pod Mirosławcem.
- Żołnierze nie wpuścili karetek pogotowia
- Zrozumiałam, że mam żyć bez Jerzego
- Tu spadł wojskowy samolot: zginęło 20 osób
- To pierwsza taka katastrofa na świecie
- Oni zginęli w katastrofie samolotu
- "Bóg pragnie otaczać się najlepszymi z najlepszych"
- Awanse dla zabitych, pomoc dla rodzin
- CASA z pilotem dwie godziny przed tragedią
- "To dzień głębokiej żałoby"
- Minuta ciszy ku czci ofiar katastrofy
- Piloci: CASA to dobre maszyny
- Wstrząsająca relacja strażaków z miejsca katastrofy
- Wojsko zakazało lotów samolotów CASA
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-30

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Był doświadczonym pilotem. Wylatał tysiące godzin. Nigdy nie tracił zimnej krwi. Nawet wtedy, gdy jego samolot trafiła rakieta przeciwlotnicza.
19 sierpnia 2003 roku, jako pilot doświadczalny, miał nad poligonem w Ustce odpalić rakiety-cele. To było rutynowe zadanie, szczególnie dla pilota latającego od 22 lat.
Trafiony rakietą
Wystartował bombowcem Su-22 ze Świdwina. Czterdzieści trzy minuty później, na wysokości blisko trzech kilometrów i 21 kilometrów od lądu, został zestrzelony - omyłkowo, zamiast w rakietę-cel, trafiono w jego samolot.
Katapultował się. Widział, jak wybucha i rozpada się jego samolot. W kamizelce ratunkowej, ze spadochronem, wpadł do morza. Nie miał tratwy, nie działała radiostacja ratunkowa. Na śmigłowiec ratunkowy czekał półtorej godziny. Wytrzymał, choć zimna woda odbierała mu siły.
Szybko wrócił do jednostki i z powrotem siadł za sterami. Trzy lata póżniej został generałem i jej dowódcą.
Awans go nie zmienił
Przyjaciele generała Andrzejewskiego wspominają go ciepło. Choć miał już generalskie szlify, nie zmienił się - opowiadają. Dalej dojeżdżał do pracy swoim samochodem, choć mógł wozić się generalskim wozem z kierowcą.
"Zmieniło się tylko tyle, że po 18 latach w bloku wojskowym przeprowadziliśmy się do wymarzonego domku. Przed kilkoma miesiącami kupiliśmy go za spory kredyt" - opowiadał w styczniu ubiegłego roku dziennikarzom "Super Expressu".
Zginął wczoraj w katastrofie samolotu wojskowego CASA pod Mirosławcem. Pozostawił żonę i dwie córki.
Miał 46 lat
Generał brygady pilot Andrzej Andrzejewski był cenionym oficerem. Skończył Wyższą Oficerską Szkołę Lotniczą (1985) i Akademię Obrony Narodowej (1995). Służbę wojskową rozpoczął w 1985 roku jako pilot w 8. pułku lotnictwa myśliwskiego. Przez trzy lata służył w 40. pułku lotnictwa myśliwsko-bombowego. Od stycznia 2000 roku - w 1. Brygadzie Lotnictwa Taktycznego w Mirosławcu. Miał 46 lat.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!