Tu spadł wojskowy samolot: zginęło 20 osób
20 osób - wśród nich wysocy rangą oficerowie, między innymi dowódcy baz lotniczych - zginęło w katastrofie w Mirosławcu na północnym zachodzie Polski. Wojskowy samolot CASA spadł w lesie, kilkaset metrów od bazy. Podchodząc do lądowania zahaczył o drzewa, ale nie to było - według ekspertów - przyczyną katastrofy.
- Żołnierze nie wpuścili karetek pogotowia
- Z wojskowej CASY ocalał tylko statecznik
- "To dzień głębokiej żałoby"
- Wojsko zakazało lotów samolotów CASA
- Oni zginęli w katastrofie samolotu
- "Bóg pragnie otaczać się najlepszymi z najlepszych"
- Piątkowych studniówek nie będzie?
- Awanse dla zabitych, pomoc dla rodzin
- Piloci: CASA to dobre maszyny
- CASA z pilotem dwie godziny przed tragedią
- To pierwsza taka katastrofa na świecie
- Wstrząsająca relacja strażaków z miejsca katastrofy
- Minuta ciszy ku czci ofiar katastrofy
- Cudem ocalał 4 lata temu, wczoraj zginął
- Herkules wzmocni armię jesienią
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Samolot w czasie podchodzenia do lądowania zahaczył o drzewa" - opowiadał major Bogdan Ziółkowski, rzecznik prasowy 12. Bazy Lotniczej w Mirosławcu. Do lotniska został niecały kilometr.
Zdaniem ekspertów to nie zahaczenie o drzewa było przyczyną katastrofy. Samolot musiał mieć wcześniej problemy i po prostu pilot nie zdołał doprowadzić maszyny do pasa.
"Znałem pilota, który był w tym samolocie. To bardzo zdolny lotnik. Nie mogę uwierzyć, że zginął" - powiedział dziennikowi "Polska" major Michał Fiszer, ekspert lotniczy i były pilot odrzutowców.
"Zginęli żołnierze, mężowie, ojcowie"
Gdy samolot uderzył o ziemię, wybuchł pożar. Wrak już ugaszono, ale noc i trudny teren utrudniały akcję ratowniczą. Maszyna jest całkowicie zniszczona, ratownicy muszą rozcinać zmiażdżone, wypalone części samolotu, by dostać się do ciał ofiar.
"Zginęli żołnierze, mężowie, ojcowie i to jest najtragiczniejszy wymiar tej katastrofy" - powiedział premier Tusk. "Wracali do swoich jednostek z konferencji poświęconej - nomen omen - bezpieczeństwu lotnictwa. Rodziny ofiar zostaną otoczone opieką, między innymi psychologa i kapelana" - dodał.
Wśród ofiar katastrofy wojskowego samolotu CASA są między innymi dowódca 1. brygady lotnictwa taktycznego w Świdwinie - generał brygady pilot Andrzej Andrzejewski i dowódca 12. bazy lotniczej w Mirosławcu - pułkownik pilot Jerzy Piłat.
Czarna skrzynka znaleziona
Według TVN24 znaleziono już czarną skrzynkę, w której zapisywane są parametry lotu. Nad ranem już raz pojawiła się informacja, że żołnierze znaleźli urządzenie z zapisem warunków lotu i wskazań przyrządów. Potem jednak dowództwo sił lotniczych zdementowało te doniesienia.
"Na wyjaśnienie okoliczności katastrofy musimy poczekać" - powiedział szef rządu. Prosił, aby nie zastępować specjalistów i nie spekulować, tylko zdać się na wyniki prac specjalnej komisji. "Nie sposób w tej chwili jednoznacznie stwierdzić, co jest powodem katastrofy. Mogą to być przyczyny techniczne, pogodowe, bądź błąd pilotażu" - powiedział Donald Tusk.
Samolot leciał z Warszawy przez podpoznańskie Krzesiny do Mirosławca. Następnym przystankiem miał być Świdwin w Zachodniopomorskiem, potem Kraków. Maszyna rozwoziła uczestników konferencji do domów.
Eksperci uważają, że jedną z przyczyn katastrofy mogła być fatalna pogoda - ulewny deszcz i silny wiatr. Gdy maszyna podchodzi do lądowania, wypuszcza klapy statecznika i jest podatna na uderzenia wiatru bocznego.
Samolot był nowy, na gwarancji
Maszyna, która rozbiła się w Mirosławcu, była niemal nowa. Została wyprodukowana w ubiegłym roku. Wylatała zaledwie 400 godzin, a w listopadzie silniki przeszły przegląd techniczny. Kadłub i skrzydła miały gwarancje producenta do tego roku, a silniki do roku 2009.
Zobacz amatorski film z lądowania samolotu typu CASA na lotnisku w Mirosławcu z września 2007:
p
Z maszyn typu CASA korzystają siły powietrzne Polski, a także Hiszpanii, Algierii, Brazylii, Finlandii, Jordanii, Portugalii i Szwajcarii.
W Polsce lata 10 maszyn typu CASA C-295. Użytkuje je 13. eskadra lotnictwa transportowego, bazująca na krakowskim lotnisku Balice. Ostatnie dwie maszyny zostały dostarczone 1 sierpnia oraz 21 września 2007.
W tym roku miał być podpisany kontrakt na dostawę kolejnych dwóch samolotów tego typu. Takie maszyny wożą polskich żołnierzy do Iraku i Afganistanu. Są bardzo mocno eksploatowane - wojskowi mówią nawet, że wykonują dwa razy więcej lotów, niż powinny. Kilka z nich jest obecnie uziemionych z powodu awarii.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!