Tusk: Sam dzwoniłem do prezydenta
Spór o to, kto i kiedy informował prezydenta o katastrofie samolotu wojskowego pod Mirosławcem, nabiera tempa. "Sam dzwoniłem do Lecha Kaczyńskiego, by poinformować go o wypadku" - mówi Donald Tusk. Niestety - jak przyznaje - dodzwonił się zbyt późno.
- Miller: Mały prezydent sięgnął dna
- Pogrzeby najwcześniej za kilka tygodni
- Z wojskowej CASY ocalał tylko statecznik
- Generał Polko wiedział, ale nie powiedział
- Były 24 minuty na zawiadomienie prezydenta
- System ILS w Mirosławcu to bubel
- Piloci samolotu nie byli pijani
- Prezydent żąda raportu o katastrofie
- Słowenia już nie chce samolotów CASA
- Rząd naraził prezydenta na zamach
- Rosjanie założą telefon prezydentowi Kaczyńskiemu
- Podyskutują, jak informować prezydenta
- "Politycy kłócą się nawet nad trumną"
- "Niemożliwe, żeby prezydent nie wiedział o katastrofie"
- Do prezydenta w samolocie nie da się dodzwonić
-
Unikalne zdjęcia z miejsca katastrofy
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-30

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Dodzwoniłem się do prezydenta dopiero po jego wylądowaniu w Chorwacji" - opowiada szef rządu. Lech Kaczyński nie mógł już wtedy natychmiast wracać do kraju. Maksymalnie skrócił zagraniczną wizytę i odleciał do Polski następnego dnia.
Kancelaria Prezydenta - oburzona, że prezydent tak późno dostał informację o wypadku - obwiniła o to resort obrony narodowej. MON pokazał dziś jednak bilingi telefoniczne, z których wynika, że oficer dyżurny dzwonił do prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego o godzinie 19.43, czyli niecałe 40 minut po tym, jak samolot CASA runął na las pod Mirosławcem. Nikt nie odebrał pierwszego telefonu.
Trzy minuty później oficer MON spróbował jeszcze raz dodzwonić się do oficerów BBN. Również bez rezultatu. Za trzecim razem - o godzinie 19.56 - dyrektor Departamentu Obronnego Biura Bezpieczeństwa Narodowego odebrał komórkę. Do startu samolotu z Lechem Kaczyńskim na pokładzie zostały jeszcze 24 minuty. Nie wiadomo jednak, dlaczego oficer BBN nie powiadomił prezydenta o wypadku.
Co gorsza, okazało się, że w tym samym czasie o katastrofie z mediów dowiedział się również zastępca Biura, generał Roman Polko. Ale i on nie zadzwonił do Lecha Kaczyńskiego. "Traktowałem to wtedy jak wiadomość medialną" - tłumaczył się potem generał. "Polko powinien być zawiadomić prezydenta" - powiedział w Radiu Zet Michał Kamiński, szef gabinetu prezydenta.
Donald Tusk chce rozwiązać ten polityczny spór. "Chciałbym jak najszybciej spotkać się z prezydentem w celu udrożnienia komunikacji między kancelariami" - zapowiada szef rządu.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!