Dziennik.plKraj

Wtorek, 29 maja 2012

Imieniny: Marii Magdaleny, Teodozji, Maksyma

"Niemożliwe, żeby prezydent nie wiedział o katastrofie"

2008-01-28 | Ostatnia aktualizacja: 18:10 | Komentarze: 0 | skomentuj
Olejniczak: Prezydent musiał wiedzieć o katastrofie w Mirosławcu

Olejniczak: Prezydent musiał wiedzieć o katastrofie w Mirosławcu / Inne

To jest niemożliwe, żeby prezydent nie wiedział o katastrofie w Mirosławcu przed wylotem do Chorwacji - twierdzi Wojciech Olejniczak, szef LiD. Skąd ta pewność? Zdaniem Olejniczaka, o wypadku musiał wiedzieć pilot prezydenckiego samolotu i obsługa wieży kontrolnej na warszawskim Okęciu. "Wiedzieli minutę, czy dwie po katastrofie" - mówi Olejniczak.

Pogoda

POLSKA

Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

"Przecież to jest oczywiste" - podkreśla szef LiD. I przypomina, że katastrofa wydarzyła się w zeszłą środę o godz. 19.07, zaś prezydent wsiadł na pokład swojego samolotu o 20.15. "Kto pilotuje ten samolot? Żołnierz, wojskowy pilot" - mówi Olejniczak. A skoro wojskowy, to zdaniem szefa LiD, musiał szybko wiedzieć o katastrofie.

"Dzisiaj nikt nie ma refleksji, że to jest niemożliwe, żeby BOR nie wiedziało, żeby nie wiedział o tym sam prezydent" - mówił. "Otóż wszyscy dokładnie o tym wiedzieli" - uważa Olejniczak.

Zdaniem lidera LiD, każda wypowiedź w tej sprawie ze strony Kancelarii Prezydenta, kancelarii premiera i ministrów ośmiesza te urzędy. "To jest czymś niebywałym w kraju, gdzie mamy internet i łączność" - dodał.

Olejniczak zapewnia, że nie chce podgrzewać atmosfery. "Pokazuję tylko, że cała ta dwudniowa dyskusja, to była jedna wielka obłuda ze strony wszystkich, którzy w niej uczestniczyli, w celu zysku politycznego" - powiedział Olejniczak.

Kłótnia o to, kto kogo powiadomił o katastrofie, rozpoczęła się trzy dni po katastrofie CASY. Na antenie radiowej Trójki zastępca szefa Kancelarii Prezydenta Robert Draba powiedział, że prezydent wyleciał z wizytą do Chorwacji o 20.15, bo nie miał informacji o katastrofie.

MON odpowiedziało przedstawiając billingi, z których wynika, że resort dzwonił do BBN, ale telefonu nikt nie odbierał. Oficer z MON dodzwonił się dopiero o 19.56 i wtedy przekazał informację o katastrofie wojskowego samolotu.

Jacek Krawczewski/PAP
Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

Wiadomości z Kraju

    «