Cała wycieczka zasłabła w Bieszczadach
Miało być przyjemnie, a niemal skończyło się śmiercią z wycieńczenia. Grupa młodzieży z Warszawy wraz z opiekunem przeceniła swoje możliwości, wybierając się na wycieczkę po bieszczadzkich szczytach. W nocy z gór sprowadzili ich ratownicy GOPR i strażnicy graniczni.
- Czech zamarzł w polskich Karkonoszach
- Turyści zapłacą za swoją głupotę
- Gwiazda TVN zasłabła na wizji
- Poszukiwani grotołazi wyszli z kryjówki
- GOPR-owcy uratowali uwięzionych turystów
- Plaga groźnych wypadków w Tatrach
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Ratownicy pomagali tej grupie na raty. Najpierw GOPR-owcy zostali wezwani do dwóch osób, które już nie miały siły dalej wędrować. Przyszli po nich na Przełęcz Bukowską. Reszta uczestników obozu młodzieżowego poszła dalej w góry. A w nogach mieli już kilka godzin trudnej wędrówki.
Decyzja podjęta wspólnie z opiekunem grupy o kontynuowaniu wycieczki była błędem. Młodzi ludzie mieli się wkrótce o tym przekonać.
Kilka godzin później, gdy obozowicze dotarli do Przełęczy Goprowskiej, zaczęli alarmować ratowników, że już nie dają rady. "Nad ranem z gór ewakuowaliśmy kolejnych 18 osób. Były wycieńczone, o własnych siłach nie mogły się poruszać w górach. Trzy z nich trafiły do szpitala w Ustrzykach Dolnych" - relacjonuje naczelnik bieszczadzkiej grupy GOPR Grzegorz Chudzik.
Cała akcja trwała kilkanaście godzin. Pechowej wycieczce z Warszawy pomagali nie tylko ratownicy, ale również strażnicy graniczni i napotkani po drodze turyści. GOPR-owcy podkreślają, że młodzież miała szczęście, bo w Bieszczadach w nocy było stosunkowo ciepło.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!