Płacąc za gaz, płaciliśmy mafii
Przez długie lata kupowaliśmy gaz od rosyjskiej mafii - alarmuje TVN. Polskie władze ostrzegano, że handlujemy z gangsterami, ale rząd SLD zlekceważył te przestrogi.
- Straciła pracę, bo zignorowała listę śmierci
- O gazie raz jeszcze
- Miller: Nie zajmowałem się kontraktem na gaz
- Podwyżki przywitają nas w Nowy Rok
- Gaz zdrożeje już w marcu
- ABW szpiegowała prokuratorskie szychy
- Drastyczna podwyżka cen gazu
- Od stycznia mamy płacić więcej za gaz
- W naszych domach popłynie gaz z Egiptu
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-30

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Reporterzy "Superwizjera" ujawnili wczoraj kulisy misternie utkanego schematu dostaw gazu do Polski. Za legalnymi firmami stała potężna rosyjska organizacja przestępcza. Pięć lat temu Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo zawarło kontrakt z węgierską spółką Eural Trans Gas. A za Euralem stał Siemion Mogilewicz, uważany za ojca chrzestnego rosyjskiej mafii.
Mogilewicza aresztowano 24 stycznia. Nietykalnego przez lata szefa rosyjskiej mafii zatrzymano w świetle kamer w samym centrum Moskwy. Siemiona Mogilewicza oskarżano o największe przestępstwa - defraudacje na olbrzymie kwoty, pranie brudnych pieniędzy, handel bronią, a nawet materiałami nuklearnymi, które przemycał dla arabskich terrorystów.
Cała konkurencja, różnymi sposobami, została wyeliminowana i to metodami rodem z gangsterskich filmów. Na porządku dziennym były strzelaniny i próby zabójstwa. Ale cel został osiągnięty. Rosyjska mafia zniechęciła konkurentów.
W ten sposób przez wiele miesięcy do Polski płynął gaz od rosyjskiej mafii. I nikt nie zdawał sobie sprawy z tego, że gotując obiad czy wodę na herbatę opłaca się rosyjskiej mafii.
Reporterzy TVN dotarli do ludzi, którzy twierdzą, że o tym, kto stoi za dostawami gazu dla Polski, wiedział polski rząd i instytucje zajmujące się energetycznym bezpieczeństwem kraju. Ale SLD-owski rząd nic w tej sprawie nie zrobił.
W programie padły nazwiska Andrzeja Barcikowskiego, byłego szefa ABW, który twierdzi, że Agencja nie miała obowiązku osłaniać spółek komercyjnych takich jak PGNiG. Marek Kossowski, który podpisywał feralny kontrakt twierdzi, że nikt go nie ostrzegał.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!