Policjant zabił córkę i strzelił do siebie
Swojego martwego kolegę z raną postrzałową i jego ciężko ranną córkę znaleźli policjanci na warszawskim Bemowie. Funkcjonariusz strzelił sobie w głowę, kula dosięgła też 12-letnią dziewczynkę. Lekarze bezskutecznie walczyli o jej życie. Zmarła w szpitalu. Na szczęście o rok młodszemu synowi policjanta nic się nie stało.
- Celował do dzieci, policja go namierzyła
- Przeżyła skok z 10-piętrowego bloku
- Policjanci grożą strajkiem
- Masakra kobiet w centrum handlowym
- "Mordowałem, bo przyszła do mnie moc"
- Policja nie będzie nas ścigać za stare dowody
- Catania uczci pamięć zmarłego policjanta
- Matka z córką chciały zabić dziecko i wysadzić blok
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Policjant pracujący w śródmieściu Warszawy zabarykadował się w swoim mieszkaniu w dzielnicy Bemowo. Miał ze sobą dwójkę swoich dzieci: 11-letniego syna i o rok starszą córką - dowiedział się portal tvn24.pl.
Na Bemowo, pod blok, w którym mieszkał policjant, przyjechała jednostka antyterrorystyczna i kilka wozów straży pożarnej. Alarm podnieśli sąsiedzi.
Według tvn24.pl, policjant strzelił sobie w głowę z broni służbowej. To był pistolet Walter P99. Nie jest do końca pewne ile strzałów padło. Ale podobno ułożenie ciała martwego mężczyzny i dziewczynki może sugerować, że dziecko chciało powstrzymać ojca.
W tej tragedii więcej jest znaków zapytania niż odpowiedzi. Chcą je wszystkie wyjaśnić stołeczni śledczy.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!