Zamiast Szmajdzińskiego, zaatakowali sąsiada
"Moje mieszkanie mogło być przeszukane" - przyznaje Jerzy Szmajdziński, komentując doniesienia o posłuchiwaniu go przez ABW. Poseł Lewicy i Demokratów zdradza też, że agenci przez pomyłkę weszli do mieszkania jego sąsiada i rzucili niewinnego mężczyznę na podłogę, myląc go ze Szmajdzińskim.
- Lewica działa w Polsce na opak
- ABW podsłuchiwała znajomych Kaczmarka
- ABW podsłuchiwała Szmajdzińskiego
- Rząd w tajemnicy informuje o podsłuchach
- Rzeczpospolita ołowianych żołnierzyków
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Zapukali do sąsiada i rzucili go na podłogę, a ten zaczął mówić cicho, że Szmajdziński to jednak nie on" - opowiadał poseł w radiowej Trójce. "Przepraszamy, to w sprawie faceta z góry" - naśladował polityk słowa funkcjonariuszy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Faceta z góry, czyli Jerzego Szmajdzińskiego.
"Chciałbym o tym porozmawiać z szefem ABW" - zapowiada poseł LiD i dodaje, że potem opowie o wszystkim opinii publicznej. Jakie jeszcze w tej sprawie są niejasności? Tego Szmajdziński nie chce zdradzić. Przyznał tylko, że sporo dowiedział się z ostatnich rozmów z mieszkańcami swojego osiedla. "Coś się działo i zdarzyło" - dodał tajemniczo.
Radio Zet ujawniło, że Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego w 2006 roku podsłuchiwała Jerzego Szmajdzińskiego. Funkcjonariusze przeszukali też jego mieszkanie pod nieobecność domowników. ABW prowadziła w tym czasie śledztwo w sprawie doniesień prasowych, jakoby Szmajdziński miał za grosze wykupić mieszkanie na warszawskim Wilanowie.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!