Dziennik.plKraj

Wtorek, 29 maja 2012

Imieniny: Marii Magdaleny, Teodozji, Maksyma

Matka i córka od 11 lat mieszkają w piwnicy

2008-02-11 | Ostatnia aktualizacja: 18:14 | Komentarze: 0 | skomentuj
"Fakt": Matka i córka od 11 lat mieszkają w piwnicy

"Fakt": Matka i córka od 11 lat mieszkają w piwnicy / Inne

Tutaj co najwyżej powinny stać słoiki z przetworami lub leżeć ziemniaki, a mieszkają ludzie - bulwersuje się "Fakt". W obskurnej, zagrzybionej piwnicy, w samym centrum Lublina żyje kobieta ze swoją nastoletnią córką. Elżbieta Ostapowicz i 13-letnia Renatka w ciasnej, śmierdzącej norze żyją już od 11 lat.

Pogoda

POLSKA

Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Na 20 metrach kwadratowych nie mają toalety, ciepłej wody, ogrzewania, wentylacji. Na ścianach rozwija się grzyb, a sufit jest podparty drewnianymi belkami, żeby się do reszty nie zawalił. Obie coraz bardziej zapadają na zdrowiu - opisuje "Fakt". Pani Elżbieta miała wylew, jest po operacji serca. Jej córka, mimo młodego wieku, z powodu potwornej wilgoci zachorowała na reumatyzm. Ostatnio dziewczynka przestała słyszeć na jedno ucho. Jej mamy oczywiście nie stać na kupno aparatu słuchowego. Mimo że wielu mieszkańców współczuje samotnej matce i jej córce, jak na razie nie znalazł się nikt, kto potrafiłby pomóc mieszkankom piwnicy - czytamy w "Fakcie".

Lokum w piwnicy przy ulicy Szkolnej Elżbieta Ostapowicz znalazła zaraz potem, jak została sama z maleńką córeczką. Partner życiowy kobiety pewnego dnia zniknął, zostawiając je bez mieszkania i żadnych środków do życia na ulicy. Dzięki znajomym kobieta wprowadziła się do opustoszałej 20-metrowej piwnicy. Przy pomocy kolejnych dobrych ludzi urządziła tymczasowe mieszkanie, wyposażyła w kupowane na raty meble. Zaczęła się starać o lokal komunalny. Ale czas mija i nic się nie zmieniło. Na własną rękę nic wynająć nie może, bo jej cały dochód to zaledwie 319 złotych - pisze "Fakt".

"Jest coraz gorzej. Ciągle chorujemy, a córka przeżywa w szkole prawdziwe piekło. Koledzy wołają na nią kret albo szczur" - opowiada "Faktowi" pani Ostapowicz.

Niedawno i tak małe pomieszczenie jeszcze się zmniejszyło. Trzeba było podeprzeć sufit solidnymi belkami. Cieknące z uszkodzonej rury kanalizacyjnej nieczystości spowodowały, że strop zaczął się walić. Żeby nie doszło do katastrofy budowlanej, trzeba było go natychmiast wzmocnić.

Starania o lokal komunalny nie przyniosły na razie żadnego rezultatu. Było kilka propozycji, ale kobieta żadnej nie przyjęła. "Te lokale różniły się tylko tym, że nie były w piwnicy, a warunki były jeszcze gorsze" - powiedziała "Faktowi" pani Elżbieta.

Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

Wiadomości z Kraju

    «