Dziennik Gazeta Prawana logo

Matka i córka od 11 lat mieszkają w piwnicy

11 lutego 2008, 01:34
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Matka i córka od 11 lat mieszkają w piwnicy
Inne
Tutaj co najwyżej powinny stać słoiki z przetworami lub leżeć ziemniaki, a mieszkają ludzie - bulwersuje się "Fakt". W obskurnej, zagrzybionej piwnicy, w samym centrum Lublina żyje kobieta ze swoją nastoletnią córką. Elżbieta Ostapowicz i 13-letnia Renatka w ciasnej, śmierdzącej norze żyją już od 11 lat.
Na 20 metrach kwadratowych nie mają toalety, ciepłej wody, ogrzewania, wentylacji

Na 20 metrach kwadratowych nie mają toalety, ciepłej wody, ogrzewania, wentylacji. Na ścianach rozwija się grzyb, a sufit jest podparty drewnianymi belkami, żeby się do reszty nie zawalił. Obie coraz bardziej zapadają na zdrowiu - opisuje "Fakt". Pani Elżbieta miała wylew, jest po operacji serca. Jej córka, mimo młodego wieku, z powodu potwornej wilgoci zachorowała na reumatyzm. Ostatnio dziewczynka przestała słyszeć na jedno ucho. Jej mamy oczywiście nie stać na kupno aparatu słuchowego. Mimo że wielu mieszkańców współczuje samotnej matce i jej córce, jak na razie nie znalazł się nikt, kto potrafiłby pomóc mieszkankom piwnicy - czytamy w "Fakcie".

Lokum w piwnicy przy ulicy Szkolnej Elżbieta Ostapowicz znalazła zaraz potem, jak została sama z maleńką córeczką. Partner życiowy kobiety pewnego dnia zniknął, zostawiając je bez mieszkania i żadnych środków do życia na ulicy. Dzięki znajomym kobieta wprowadziła się do opustoszałej 20-metrowej piwnicy. Przy pomocy kolejnych dobrych ludzi urządziła tymczasowe mieszkanie, wyposażyła w kupowane na raty meble. Zaczęła się starać o lokal komunalny. Ale czas mija i nic się nie zmieniło. Na własną rękę nic wynająć nie może, bo jej cały dochód to zaledwie 319 złotych - pisze "Fakt".

"Jest coraz gorzej. Ciągle chorujemy, a córka przeżywa w szkole prawdziwe piekło. Koledzy wołają na nią kret albo szczur" - opowiada "Faktowi" pani Ostapowicz.

Niedawno i tak małe pomieszczenie jeszcze się zmniejszyło. Trzeba było podeprzeć sufit solidnymi belkami. Cieknące z uszkodzonej rury kanalizacyjnej nieczystości spowodowały, że strop zaczął się walić. Żeby nie doszło do katastrofy budowlanej, trzeba było go natychmiast wzmocnić.

Starania o lokal komunalny nie przyniosły na razie żadnego rezultatu. Było kilka propozycji, ale kobieta żadnej nie przyjęła. "Te lokale różniły się tylko tym, że nie były w piwnicy, a warunki były jeszcze gorsze" - powiedziała "Faktowi" pani Elżbieta.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj