Strajkujący sparaliżowali tyski hipermarket
To pierwszy taki strajk w Polsce. Protestowali pracownicy hipermarketu Tesco w Tychach. Domagają się podwyżek, ale nie tylko dla siebie - również dla wszystkich ludzi zatrudnionych w sieci Tesco w całym kraju. Gdy związkowcy z "Sierpnia 80" strajkowali, sklep przez dwie godziny był częściowo niedostępny dla klientów.
- PO zniesie pozwolenia na budowę hipermarketów
- Strajk włoski w skarbówce
- Sklepy w niedzielę mają być czynne krócej
- Oni wygrali batalię z molochem
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Kierownictwo tyskiego sklepu wiedziało o planowanym proteście, dlatego przy kasach posadziło załogę z agencji pracy tymczasowej. W niczym to jednak nie pomogło, bo dojście do kas zablokowali klientom górnicy z "Sierpnia 80". Wynajęci pracownicy nie mieli kogo obsługiwać. Ludzie płacili więc za zakupy przy stoisku z alkoholem. Część została wypuszczona z Tesco... bez płacenia za towar.
Czego domagają się protestujący? 700-złotowych podwyżek, poprawy warunków pracy i układu zbiorowego dla wszystkich zatrudnionych w Tesco. "Akcja zakończyła się sukcesem. Pokazaliśmy, ilu nas jest i czego oczekujemy" - zapewniła PAP szefowa komisji zakładowej "Sierpnia 80" Elżbieta Fornalczyk. "Pomimo pracy w soboty i niedziele, zarabiamy na rękę 800-1100 zł. Chcieliśmy, by ktoś wreszcie zauważył, w jaki sposób jesteśmy traktowani" - mówiła.
Tyskie Tesco zatrudnia około czterystu ludzi. Według Fornalczyk w strajku ostrzegawczym uczestniczyło 100-150 osób - również te, które nie należą do związku zawodowego. Wszystkich mogą jednak czekać konsekwencje. Pracodawca uważa bowiem, że strajk był nielegalny, bo strona związkowa nie wszczęła nawet sporu zbiorowego.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!