Tanie mieszkania dla szefów policji
Szefowie policji znaleźli łatwy sposób, by wzbogacić się na służbowych mieszkaniach. Wykupują je za niewielką kwotę, przepisują na dzieci i występują o kolejne mieszkania z resortu - twierdzi "Newsweek". Tygodnik pisze, że zrobił tak nawet obecny zastępca komendanta głównego policji, Henryk Tusiński.
- Czy szef ABW bronił brata zamieszanego w przemyt?
- Czy generał Papała współpracował z mafią?
- Sprzedali sami sobie mieszkania dla ubogich
- Policjanci mają zakaz wejścia do komendy
- Byli komendanci dostają mieszkania za darmo
- Zobacz, gdzie kupisz mieszkanie za tysiąc zł
- Szczecin ściga za sprzedaż mieszkań
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Tusiński zrobił na tym dobry interes. Najpierw w 1999 roku przejął mieszkanie w Wałbrzychu, gdzie był wiceszefem policji. Jak donosi "Newsweek" wykupił je za 20 proc.
wartości. Później przepisał lokal na córkę i przeniósł się do Wrocławia, gdzie dostał awans. Tam dostał do dyspozycji piękne, wyremontowane, 72-metrowe mieszkanie.
"Newsweek" przypomina, że ustawa o policji zabrania, by funkcjonariusz zajmował jednocześnie dwa mieszkania otrzymane z resortu. To dlatego komendant Tusiński przepisał
mieszkanie na córkę.
Ale nie tylko on. Tygodnik pisze, że podobnie zrobił również były szef polskiej policji, generał Antoni Kowalczyk. Po przeniesieniu się do Warszawy podarował córce swoje krakowskie
mieszkanie, uzyskane z zasobów policji, a niedługo potem przyznano mu kolejny 54-metrowy lokal na warszawskim Mokotowie. Kowalczyk mieszkanie to wykupił za 15 proc. wartości, a po zakończeniu
służby wrócił do Krakowa. Warszawski lokal wynajmuje - pisze "Newsweek".
Kolejny przykład to sprawa byłego komendanta wojewódzkiego policji w Krakowie, nadinspektora Andrzeja Woźniaka. Tuż przed swoim odwołaniem na przełomie 2005/2006 otrzymał przydział
mieszkania od ówczesnego szefa policji Marka Bieńkowskiego. Było to możliwe, gdyż swój dom w Andrychowie podarował córce - pisze "Newsweek".























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!